Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Skiper on 22nd Kwiecień 2015, 15:58

W sumie nie wiem czy ten temat pasuje do tego działu, ale w innych działach pasowałby chyba jeszcze mniej, więc założyłem go tutaj.

Od kilku miesięcy regularnie słucham Biblii jako audiobook. Z racji tego, że w mojej pracy często mam do przejechania kilkaset km dziennie, mam mnóstwo czasu na słuchanie. Na początku słuchałem radia, ale bardzo szybko wyszło mi ono bokiem (non stop to samo, pełna indoktrynacja, same reklamy). Zacząłem słuchać wszelkiego typu wykładów kreacjonistycznych i biblijnych z youtube podczas jazdy (z telefonu). Licząc same wykłady Hovinda + wszystkie jego debaty z ewolucjonistami to prawie 100 godzin słuchania, tym bardziej, że słuchałem tego (i wiele innych) po kilka razy. Któregoś razu natknąłem się na youtube na Biblię, w sumie prawie 90 godzin , elegancko  stwierdziłem, że będę słuchał w kolejności od początku do końca (od ks. Rodzaju do Objawienia). Doszło do tego, że słuchałem Biblii za każdym razem jak wsiadałem do auta, a nawet na zakupach (przez słuchawki), słuchanie od czytania różni się bardzo, szczególnie przez słuchawki –działa wyobraźnia, doznania są niesamowite. W wersji, której słucham, lektor czyta bardzo powoli, wyraźnie i z akcentowaniem, pozwalającym poprawnie zrozumieć treść i sens poszczególnych zdań. Po około 2 miesiącach, wychodząc właśnie ze sklepu i idąc do auta, słuchałem ostatnich wersów z Objawienia. Dokładnie 2-3 sekundy po tym, jak skończyłem, zaczepił mnie zza pleców jakiś człowiek i mówi do mnie „przepraszam pana...” i idąc obok mnie „ty mi się podobasz, nie jesteś jak ci wszyscy ludzie, wszyscy tacy sami...”. Myślałem, że mu o mój ubiór chodzi, bo noszę kapelusz, zresztą też o nim wspomniał. Uśmiechnąłem się, podziękowałem, ale nie przystawałem bo byłem pewny, że to tylko chytry wstęp do „daj 2 zł na piwo”. Gość nie odpuszczał i szedł równo ze mną do auta, wpakowałem zakupy i już mam wsiadać ale zaszedł mi drogę i pyta skąd jestem. Dodam, że to się dzieje w Polsce, a auto na tablicach niemieckich. No to mu mówię, że mieszkam tu niedaleko tylko, że auto jest rejestrowane na zachodzie Niemiec. Podłapał temat i zaczął mówić, że on też pracował parę lat temu tylko, że w Szwajcarii, zarabiał kupę kasy ale się stoczył. W miedzyczasie zacząłem mu się bliżej przyglądać, nie było czuć od niego alkoholu, mówił wyraźnie i stylem wypowiedzi dorównywał bardziej doktorowi niż „żulowi spod sklepu”, ciuchy też miał zadbane, był ogolony, tylko jego oczy były dziwne – patrzył wprost na mnie, ale jego oczy wyglądały tak, jaby mnie nie widział, jakby patrzył w dal „przeze mnie”. W myślach przeprosiłem Boga za moją pochopną ocenę. No i ciągnął dalej, że mu było tam dobrze, zaczął o tym kraju trochę opowiadać i wrócił do tego, że zostawiła go żona, wszystko zabrała, został bezdomny, stoczył się, zaczął pić, jest mu z tym ciężko ale nie potrafi przestać pić – jak ze mną rozmawiał był trzeźwy. Spytał czy mam może parę groszy, miałem 50 Centów drobnych, dałem mu je a on na to „no... szału nie ma, ale z drugiej strony to dużo”, nie wiem czemu ale nie rozzłościła mnie ta reakcja tylko rozbawiła, i zaczęliśmy dalej rozmawiać. Mówił o obozach śmierci, że dużo czytał o tym, opowiadał o doktorze Mengele i nazywał go aniołem śmierci. Całość rozmowy trwała może 5 minut, ale zafascynował mnie swoim stylem wypowiedzi. Wciąż z mieszanymi uczuciami wśliznąłem się do auta, ale ten człowiek nie pozwolił mi zamknąć drzwi, stanął przy mnie (ja w aucie a on obok). I tutaj zaczyna się najciekawsze. Ni z gruchy ni z pietruchy pyta mnie co będę robił wieczorem. Mówię mu, trochę zdziwiony, że nie wiem, może film obejżę z żoną. On na to „a wiesz co ja robię wieczorem codziennie? Modlę się do Boga. Możesz mi nie wierzyć, ale dzisiaj napewno się za ciebie pomodlę...ty się czasami modlisz?”.
W tym momencie na całym ciele miałem gęsią skórkę, zatkało mnie... no obcy gość po 40 zaczepia mnie na parkingu, a po 5 minutach mówi, że będzie się za mnie modlił wieczorem. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i włączając playlistę biblii mówię do niego „to ty nie uwierzysz czego słuchałem w momencie gdy mnie zaczepiłeś” i pokazałem mu Objawienie.
Gościowi łzy stanęły w oczach, roześmiał się i objął mnie rękoma. Od razu zaczął opowiadać o Biblii, że to najważniejsza książka. Mówił o przykazaniach danych Mojżeszowi, ujął to w ten sposób, że 10 przykazań zostało napisane chyba dla osób starszych, albo mało rozumiejących, żeby łatwiej mogli pojąć jak postępować i czego nie robić. Mówił, że dla prawdziwego chrześcijanina jest jasne, że najważniejsze to opierać się na miłości do Boga i ludzi, bo cała reszta z tego się wywodzi, kochając bliźniego niczego się mu nie ukradnie, nie okłamie, nie zdradza itd. W momencie skojarzyłem, że mówi o tym samym o czym Jezus w Mt 22;34-40. Po krótkiej wymianie zdań, w której naturalnie przyznałem mu rację gość się rozpłakał i zaczął mnie przytulać. Powiedziałem, że też napewno się za niego wieczorem pomodlę, on natomiast spytał czy może mnie o coś jeszcze spytać. Zapytał czy całuję swoją żonę, naturajnie potwierdziłem a on poprosił mnie, żebym od razu po wejściu do domu pocałował moją żonę w policzek 2 razy, ale nie mówił jej że on mnie o to prosił. Po powrocie do domu, zrobiłem tak jak mnie prosił. Mimo tego, że żonę całuję naprawdę często, również w policzek, po tym pocałunku „z prośby od obcego” spojrzała się na mnie podejrzliwie i spytała „a co to za pocałunek?”. O całym zajściu powiedziałem jej dopiero po tygodniu.
Cała sytuacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie, szczególnie, że nastąpiła od razu po ukończeniu słuchania Objawienia Jana. Do tej pory nie wiem, jak to mam traktować.
Znajoma mówiła mi, że słyszała już kiedyś podobną historię od kogoś innego, ale przydażyła się podczas kryzysu wiary osoby której się to przytrafiło.
Ps. Wciąż bardzo często słucham Biblii, szczególnie Ewangelii i Objawienia... praktycznie w kółko 
Czy Wam również, zdażyły się takie „dziwne” zbiegi okoliczności?

Skiper

Liczba postów : 169
Join date : 17/04/2015

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Kasia on 22nd Kwiecień 2015, 16:20

Nie wiem dlaczego ale przy czytaniu tego posta popłynęły mi łzy .

Fajnie ze to opisałeś i ze zdecydowałeś sie na wstawienie tego tutaj.

Dzielenie sie takimi informacjami "karmi nas " duchowo (przynajmniej mnie)

Jak tylko znajdę trochę czasu to będę chciała założyć nowy temat.

Jak na razie to czytanie wszystkich postów na bieżąco i
przemyśliwanie ich zabiera mi tyle czasu ze juz drugi dzień odmrażam moją zamrażarkę a końca nie widać ... bounce bounce bounce
avatar
Kasia

Liczba postów : 1119
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Rafal81 on 23rd Kwiecień 2015, 00:27

Ja miałem bardzo fajną sytuację zaraz po tym jak Pan mnie narodził na nowo.
W sytuacji gdy kilkanaście dni przed tym Spotkaniem, zgłębiałem coraz bardziej PRAWDĘ i zmierzałem ku Panu bardzo pragnąłem mieć Biblię Króla Jakuba, taką najlepiej sprzed I wojny światowej - z tego co wyczytałem po tym okresie zaczęto ją zmieniać (nie pamiętam dokładnie teraz czy to o I czy II wojnę chodziło)
Liczyłem, że kiedyś może uda mi się kupić na tzw. Car-boot'ach gdzie ludzie sprzedają swoje  rzeczy na placu - popularne tu w Anglii takie wyprzedaże. A widziałem nie raz Biblie ale wtedy patrzyłem bardziej za elektroniką czy grami...
Także przy dochodzeniu do PRAWDY gdzie również wykłady na temat Biblii oglądałem prof. Veitha zapragnąłem mieć tą King James Version sprzed wojny.
I wyobraźcie sobie, że po tym jak Pan mnie odwiedził i zmienił moje życie KOMPLETNIE - w najbliższą niedzielę na car-boot'cie (już nie poszliśmy do kościoła bo wiedziałem że NIGDY tego już nie zrobię Smile) chodziłem pomiędzy stoiskami ludzi za... Bibliami. Już mnie nie interesowały gry czy elektronika - żonie powiedziałem żeby też patrzyła za starymi Bibliami. I tak sobie ide... ide... A było to już przy końcówce i wszystko co najlepsze było sprzedane. Ide.. ide... A tu patrzę na taki stoliczek i centralnie leżą dwie takie mniejsze księgi - Biblie... Był taki starszy Pan - ale nie dziadek. Podniosłem taką widać, że leciwą biblie i patrzę a tu: KING JAMES VERSION - rok.. 1800 jakoś! WOW! Byłem podjarany tak jakbym dostał playstation 5 pod choinkę!! Wink Wiedziałem że kolesiowi zapłacę nawet z 40 funtów za nią. Ale podniosłem drugą i była towarzystwa Biblijnego Angielskiego też z końcówki 1800 roku. Więc wiedziałem że biore te dwie i pytam o cene a on:  50 CENTÓW za każdą! Razz WOW! Pół funta za sztukę! Smile Choć dałbym krocie więcej byłem w szoku tą ceną!
Wiecie co Panu powiedziałem a wsumie zapytałem?  --->  "Czy jest Pan aniołem???" Very Happy
Zaśmiał się dziwnie... i powiedział, że nie...
Dałem mu funta i zjarany wróciłem do żony i Kubusia. Już nic nie szukałem wzrokiem po straganach lecz oglądałem swoją wymarzoną Biblię!
A raczej powinienem powiedzieć - PREZENT OD PANA!
Nie mam wątpliwości, że te Biblie były dla mnie PRZEZNACZONE. Nie dość że to był koniec carbootu prawie to nikt tego nie kupił pomimo że były wystawione centralnie na stoliczku tak, że każdy je dostrzegał.
To taka moja opowieść gdzie Pan pokazał, że nawet nie prosząc Go - on wie co nam potrzeba Smile Bo przecież marzyłem o tym wydaniu jeszcze przed naszym Spotkaniem! Nie ma wspanialszego Boga!
ps. Bo przecież innych i tak nie ma! Smile

Aha to ta Biblia z mojego "avataru" Smile
avatar
Rafal81

Liczba postów : 72
Join date : 14/04/2015
Age : 36
Skąd : już z Nieba :) nie należę JUŻ do tego upadłego świata

http://www.panjezusjedynadroga.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Kasia on 23rd Kwiecień 2015, 00:52

Ja bardzo z góry chciałam przeprosić !!!!
Czytając post Rafała przesunęłam niechcący ręką po ekranie i niechcący przypadkiem musiałam przejechać po minusie Crying or Very sad
Czy jest to możliwe do cofnięcia ?
Henryku pomocy!!!!!!!!!!!
avatar
Kasia

Liczba postów : 1119
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Rafal81 on 23rd Kwiecień 2015, 00:59

nic się nie stało - bez paniki Smile ehh te kobiety Wink
avatar
Rafal81

Liczba postów : 72
Join date : 14/04/2015
Age : 36
Skąd : już z Nieba :) nie należę JUŻ do tego upadłego świata

http://www.panjezusjedynadroga.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Kasia on 23rd Kwiecień 2015, 13:45

Od dłuższego czasu chodził mi po głowie temat"Ingerencja Boga w nasze życie ".

Ponieważ mamy juz dwa świetne posty zostaję na tej stronie Very Happy



Moze ktoś z was juz zetkną sie z takim stwierdzeniem

                 -Gdy mówisz do Boga,
                   to powiedzą ,ze sie modlisz.
                  -Gdy Bóg mówi do Ciebie,
                   to powiedzą ,
                   że jesteś schizofrenikiem

Post Sipera i Rafała juz pokazał ,ze powyższe powiedzenie jest jak najbardziej błędne .

W mniejszym lub większym stopniu Bóg ,tym którzy słuchają Jego słowa  i szukają Jego Królestwa uczestniczy i ingeruje w nasze życie .

Czasami myśląc ze jesteśmy w sytuacj bez wyjścia okazuje sie ze jest całkiem inaczej.

Nagle dostajemy telefon,nową pracę lub stanie nam na drodze ktoś lub coś co powoduje wyciagnięcie nas z krytycznej naszym zdaniem sytuacji.Powoduje to inne spojrzenie na życie i daje wielką nadzieje na przyszłość .


Nie mozemy się spodziewać oglądania Naszego Zbawiciela  ale zawsze mozemy na Niego liczyc.


Mat.23
39) Albowiem powiadam wam: Nie ujrzycie mnie odtąd, aż powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim.

Nasza wiara w Jedynego Boga czasami ulega zwątpieniu  a zaufanie maleje.
Nie powinno tak jednak byc.

Mk11
(23)Isus im odpowiedział :Miejcie wiarę w Boga!
(23)Zaprawdę ,powiadam wam:Kto powie tej górze ...Podnieś się
I rzuć w morze ,a nie zwątpi w duszy ,lecz wierzy ,że spełni sie to ,co
mówi ,tak mu sie stanie .


Nasze osobiste przezycia dają świadectwo uczestniczenia Boga w naszym życiu .

Piszmy i pokazujmy ze Bóg jest nasza ostoją ,lekarstwem,nadzieją i PRAWDĄ!
avatar
Kasia

Liczba postów : 1119
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Obserwator on 23rd Kwiecień 2015, 15:32

Potwierdzam!

Odkąd ja się odrodziłem to po prostu czuję więź z Panem. Odrodzenie ma bardzo głebokie znaczenie. Zmieniłem zupełnie swoje myśleni i spojrzenie na świat i we wszystkim zdaję się na Jego pomoc..we wszystkim!

Wychodzi na to, że o co poproszę, otrzymuję to. Modlitwa ma potężną moc i czasem aż jestem w szoku. Mówie tu o natychmiastowej ingerencji.

Parę tygodni miałem jakiś problem z zatokami. Przez trzy dni czułem w środku głowy straszne ciśnienie jakby mi miało wazystkie zęby z górnej szczeki wysadzić..bardzo nieprzyjemne i męczące to było. W pierwszy dzień myślałem, że to chwilowe i samo przejdzie. W trzeci dzień zacząłem się bać, ponieważ to uczucie mnie osłabiało i powodowało narastający ból głowy. Nigdy tak nie miałem, a nie byłem chory czy coś. Położyłem się do łóżka i pomyślałem: "może się pomodlę, choć nie wiem czy zawracać Panu głowę moimi bolączkami?". Spróbowałem pytając czy mógłbym prosić o choć połowiczne ukojenie, ponieważ martwiłem się, a lekarzy omijam szerokim łukiem.

Dosłownie pół minuty po zakończeniu modlitwy poczułem w nosie jakby "puszczały mi zawory" i jak ręką odjął przeszły mi dolegliwości. Wstałem jak gdyby nigdy nic, a narzeczona na mnie spojrzała i ze zdziwieniem zapytała: " a ty co? Przeszło ci??". Powiedziałem z zadowoleniem: "Noo..poprosiłem Boga i już". Dziwiła się i patrzyła czy przypadkiem nie udaję Very Happy

Jest to prawda! Da się normalnie współpracować z Panem. We wszystkim pomaga w myśl słów Isusa:
Mateusza 21:22
I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie.




Co do dziwnych zajść na ulicach to miewałem podobne sytuacje. Też trafiło mi się na takich ubogich ludzi.

Raz jechałem tramwajem na spotkanie z dziewczyną i zbliżając się do docelowego przystanku podszedłem do drzwi. Stał tam taki starszy gość i nagle spojrzał na mnie i mówi głośno: "Tak, ty jesteś dobry! Jesteś dobrym człowiekiem i wiem, że wygrasz! Jesteś wygranym i ciesz się tym!"
Byłem zdziwiony i podziękowałem mu za miłe słowa i życzyłem wszystkiego dobrego.
To było już dawno, zanim się odrodziłem i nie wiedziałem co może oznaczać..dziś też tego nie wiem, ale przy okazji tematu dzielę się tym.

Zdarzało mi się słyszeć równie miłe i nietypowe słowa od osób bezdomnych czy potrzebujących proszących na ulicach o drobne. Nigdy nie odmawiam chyba, że widze typowego alkoholika, który ledwo daje radę mówić.
avatar
Obserwator

Liczba postów : 1194
Join date : 18/03/2015
Skąd : Poznań

http://www.obserwatorczasowkonca.wordpress.com

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Rafal81 on 24th Kwiecień 2015, 11:56

Obserwator to prawda, że Pan może uleczyć -Swoją MOCĄ.
Niedawno tego doświadczyłem jak uzdrowił mi pogruchotany staw skokowy z którym borykałem się wiele miesięcy. A co najlepsze to nawet tak nie modliłem się o to ale moje dzieci zawsze jak wspólnie modlimy się , prosiły żeby Pan mi uzdrowił nogę - niedawno dopiero skojarzyłem ten fakt Smile
Szczegóły uzdrowienia napisałem na blogu aby pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych dla Pana Smile)))
avatar
Rafal81

Liczba postów : 72
Join date : 14/04/2015
Age : 36
Skąd : już z Nieba :) nie należę JUŻ do tego upadłego świata

http://www.panjezusjedynadroga.pl

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Olo on 27th Kwiecień 2015, 23:42

Mój "zbieg okoliczności" był naprawdę niesamowity. Byłem wtedy totalnym ateistą, czterdziestokilkuletnim gówniarzem bawiącym się życiem. Zarabiałem kasę całymi worami, miałem masę kumpli (oni zawsze są jak się ją ma...), a że jestem muzykiem , to wszystko działało wg schematu - wino, kobiety i śpiew - nie koniecznie w tej kolejności.. Laughing  Któregoś wieczora , odwiozłem mojego ojca z Krakowa do Rabki. Wracając, koło godz 24, leciałem "zakopienką" w stronę Krakowa, Droga pusta, widoczność świetna, na CB-radio co chwilę sprawdzałem czy policja z radarem gdzieś się nie zakamuflowała, ale że nie było jej w pobliżu, a świadomość schłodzonego piwa w lodówce robiła swoje - na liczniku miałem ponad 160... Na tej drodze jest jedno jedyne skrzyżowanie ze światłami (w Skomielnej - droga do Wadowic). Z daleka widzę że mam zielone więc nawet nie próbuję zwalniać. I jakieś 150 m przed skrzyżowaniem słyszę z tyłu spokojny ale jednocześnie stanowczy głos " hamuj !".

W samochodzie byłem sam. A przynajmniej tak mi się wydawało... Trwało to ułamki sekund ale "po hamulcach" dałem do oporu bardziej zdziwiony niż wystraszony obecnością pasażera na gapę w moim aucie... Przy tej prędkości moja Mazda wykonała kilka niezłych piruetów, i wylądowała w małym rowie na poboczu , jakieś 10 m przed światłami. W tym momencie przez skrzyżowanie przeleciał rozpędzony tir.... Jego kierowca albo zasnął, albo nie zauważył świateł.... Czy muszę dodawać, że w moim samochodzie nie było nikogo...? Przez godzinę siedziałem na trawie obok auta, myśląc o tym jednym słowie które usłyszałem...Fizycznie , lekko z prawej strony...
avatar
Olo

Liczba postów : 435
Join date : 21/03/2015
Age : 56
Skąd : Kraków / Polska

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Skiper on 28th Kwiecień 2015, 10:00

Olo, aż ciarki przechodzą...

Właśnie przypomniało mi się wydarzenie związane z bałwochwalstwem. Dosyć długo wisiał u nas, nad futryną drzwi w  pokoju, drewniany krzyż, który przywieźliśmy kiedyś z karpacza. Nikt się nigdy do niego nie modlił, po prostu sobie wisiał. Po pewnym czasie, gdy uświadomiłem sobie, że równierz ta rzeźba może prowadzić do bałwochwalstwa zacząłem się zastanawiać czy go nie zdjąć. Niby mi nie przeszkadzał, ale za każdym razem jak mi wpadł w oko to się nad nim zastanawiałem. Spytałem żony co o tym myśli i też nie była pewna, ale stwierdziła, żebym to ja zdecydował. No i tak minęło parę tygodni a ja praktycznie parę razy w tygodniu sobie o tym przypominałem. W końcu przyszły święta, miało do nas przyjść sporo osób z rodziny, dodatkowo pod krzyżem, na tym samym gwózdku powiesiłem kawałek jemioły dla ozdoby. Gdy przyszli już goście przechodziłem pod tym krzyżem i po prostu spadł na ziemię i rozpadł się na 2 części (nie potrafię powiedzieć czy zahaczyłem o tę jemiołę, czy źle go wcześniej powiesiłem... czy jakikolwiek inny był powód). Żona się popatrzała na mnie, ja na nią i już wiedzieliśmy że na darmo nie spadł. Mój problem i bicie się z myślami zostało rozwiązane szybko i bezboleśnie (oczywiście rodzina od razu, że trzeba posklejać itp.). Ja potraktowałem to jako wyraźny znak. Krzyż już tam nie wisi.

Jak już jestem w temacie krzyży, to opowiem może od razu o "jeszcze ciepłej" sytuacji z tego weekendu, jedynie pokazującej zwodnicze myślenie, że figrki przecież tylko przypominają o Jezusie.
Otóż 2 lata temu kupiliśmy działkę z altaną od starych niemców, którzy mieszkali tam około 35 lat (mieszkali w okresie letnim). Z racji tego, że mieliśmy dużo zajęć ostatnimi czasy, nie zdążyliśmy jeszcze wystroić tego domku na działce po swojemu, wciąż wiszą tam obrazki, zegary itp, które powiesili dziadkowie. Będąc w niedzielę na działce, już po grillowaniu, sprzątaliśmy trochę w kuchni w tym domku i zauważyłem, że na progu wisi niewielki metalowy krzyż z figurą Jezusa. Mówię do żony "a tego nie widzialem, chyba od razu zdejmiemy" i położyłem go obok na półkę, zaraz dodałem "to może od razu wyrzucę". Żona mówi "no zdejmij zdejmij, ale po co wyrzucać jeszcze". Mówię "jak po co, przecież to figurka" a ona na to "no tak, wiem ale tak Pana Jezusa do kosza wyrzucać?". Zrobiłem wielkie oczy i mówię ze śmiechem "Jakiego Jezusa? a widzisz jakie to jest myślenie? jaka cienka jest granica? Przecież to tylko zwykły kawałek metalu", żona zorientowała się jeszcze jak wypowiadała swoje zdanie, że to głupota, powiedziała tylko "o  kurcze, faktycznie" i od razu krzyżyk wylądował w koszu.
Opisałem to tylko właśnie po to, żeby pokazać jak faktycznie łatwo jest przeskoczyć z myślenia że stalowa/drewniana/szklana figurka to nie tylko figurka ale coś więcej - a to już bałwochwalstwo.

Skiper

Liczba postów : 169
Join date : 17/04/2015

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Olo on 28th Kwiecień 2015, 10:37

Zgadza się Skiperze... też tak to widzę... U mnie rodzinna legenda mówi jak to będąc rozkosznym brzdącem, "wydłubywałem" Jezuska z każdego krzyża jaki wpadł mi w ręce.... Very Happy Przeczucie, czy już wtedy Bóg mi coś mówił...? Myślę, że ON mówi do nas cały czas, tylko tego nie słyszymy, nie chcemy słyszeć....nie rozpoznajemy jego głosu... No
Ktoś kiedyś (niestety nie pamiętam kto...) powiedział , że im bliżej Boga jesteśmy , tym większa, wręcz zadziwiająca ilość pozytywnych "zbiegów okoliczności" nam się przytrafia... Chyba wszyscy to obserwujemy... Cool
avatar
Olo

Liczba postów : 435
Join date : 21/03/2015
Age : 56
Skąd : Kraków / Polska

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by thewordwatcher on 28th Kwiecień 2015, 13:36

Ja mógłbym książkę napisać o swoich przygodach. Miałem ich MNÓSTWO, ale nie wszystkie były mi pomocne i nie każda modlitwa była wynagradzana i nadal nie jest.

Właśnie zaholowałem samochód do naprawy! Mad  Ale nie będę się przecież modlił o naprawę samochodu!

Mam jeden pogląd.

Uważam, ze Bóg spodziewa się od wielu z nas samodzielności i podejmowania wielu decyzji. I w ten sposób On widzi nas, do czego się nadajemy, w czym jesteśmy mocni a w czym słabi.

Czy lubiłbyś syna, który nigdy nie podjąłby żadnej decyzji z własnej inicjatywy?

Skoro jesteśmy stworzeni na obraz Boży, starajmy się Boga naśladować Miłuje nas, ale jest stanowczy. Kocha nas and musi dać klapsa czasami.

W jednym widziałem mnóstwo działań Boga, który wręcz wpychał mi pasażerów do TAXI kiedy jeździłem taksówką.

Jak była dłuższa trasa, to byłem pewien, że ta osoba jest przysłana przez Boga i muszę jej dać świadectwo. 90% było właśnie w mym wozie z tej własnej przyczyny.

Jednak uważam, że w wielu przypadkach jest to nadinterpretacja. Nie zawsze, ale często.

Pamiętajmy, że modlący się do Matki Boskiej także opisują podobne wydarzenia, uzdrowienia i dlatego w nią wierzą. Tymczasem często są to rzeczy normalne a modlitwa jest niemal zawsze. Każdy choruje i zdecydowana większość zdrowieje lub daje sobie radę. Jedni są wierzący i mówią że to Bóg. Inni są ateistami i także przytrafiają się im niecodzienne zjawiska.

Jest w tym przypadku pewne niebezpieczeństwo... prowadzące do postępowania ludzi... religijnych. Opowiada się takie rzeczy, zaczyna porównywać z innymi, potem po trochu dodaje się nieco 'koloru' do opowieści, nawet bezwiednie, ponieważ chcemy aby tak było.

To są nasze OSOBISTE więzi z Bogiem i uważam, że powinny one być znane tylko Bogu i oczywiście nam. Powiedzmy moje modlitwy do Boga to sprawa moja, a nie innych osób.

Niby to jest budujące i wyciska łzy, ale... tak robią właśnie religie w ten sposób wpływając na Chrześcijan.

Osobiście nie jestem za ujawnianiem takich rzeczy, zwłaszcza na forum, ponieważ uważam to za pułapkę szatańską. Szatan tylko na to czeka.

W religiach pojawiają się często bardzo 'nawiedzeni' i opowiadają takie historie. Jedni mówią prawdę, ale inni to chwasty i faszerują nas kłamstwami.


Wielu z nas często sie poczuje przygnębionymi ponieważ nie mamy aż tak budujących zdarzeń do podzielenia się, czyli... Bóg nas nie bardzo kocha.

Nie twierdzę że chcę tego zabronić czy ostro potępić. Proszę o głębsze przemyślenie.

A każdy zrobi jak uważa, mnie nic do tego, jeżeli Prawo Boże nie jest łamane.
avatar
thewordwatcher
Admin

Liczba postów : 2405
Join date : 18/03/2015
Skąd : Perth, Australia

http://zbawienie.com

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Kasia on 28th Kwiecień 2015, 15:44

Owszem ,masz racje Henryku ale jesteśmy tu na tym forum i "my " to  nie inni.

Mam na myśli ,ze wielu moze dodaje  ,ubarwia a wyobraźnia nie chce powiedzieć stop.

My tutaj wszyscy (mam nadzieję)mamy juz "jakieś"poznanie i nie wydaje mi się by ktoś próbował to robić

Jezeli tak to musi juz porozmawiać ze swoim sumieniem

Dla wielu z nas czytanie takich postów daje nadzieje i jest bardzo budujące .

Nawet gdyby dana sytuacja była przypadkowa (ja nie wierze w przypadki chyba ze ktoś idzie przez życie bez Boga)zawsze  mozna dostrzec ten "palec Boży "który nas chroni i kto jak kto ale Henryk Kubik powinien to wiedzieć. Very Happy

Jak mogę wytłumaczyć dane zdarzenie?

W mieszkaniu mam bardzo głośny ,przerażający dzwonek
Nie da sie go nie uslyszec jezeli ktoś dzwoni.
Oprócz tego przy mnie nieustannie jest sunia(sarenka pinczer) która na najmniejszy obcy dźwięk reaguje głośnym szczekaniem.
Jezeli ja nie usłyszę ,to ona juz na pewno nie pozwoli żebym pozostała bez reakcji.

Pewnego dnia zadzwonił do mnie mąż i pierwszy raz w życiu chciał mnie wysłuchać do końca jak zaczęliśmy jakiś temat biblijny ( nie pamietam jaki ale chodziło ogólnie o kościół )
Korzystając z tego ze cos "mu sie stało ",nie przerywa tylko słucha i zadaje pytania ,nadawałam jak katarynka.Rozmawialismy jakieś pół godziny do czterdziestu minut.

Po tym telefonie zadzwoniła do drzwi  moja sąsiadka i pyta czemu nie otwieram skoro jestem w domu .
Dzwoniła do drzwi a ja nie otwierałam .
Odpowiedziałam ze nie mogła dzwonić bo cały czas siedzę w domu .
Sprawdziłam czy mam prąd w mieszkaniu i wszystko było w porządku .

Gdy by nawet nie to wciąż pozostaje mój czuwający pies.
avatar
Kasia

Liczba postów : 1119
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Olo on 28th Kwiecień 2015, 15:48

Masz psa na prąd ??? affraid affraid affraid
avatar
Olo

Liczba postów : 435
Join date : 21/03/2015
Age : 56
Skąd : Kraków / Polska

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by lusia on 28th Kwiecień 2015, 19:01

też miałam dużo przygód- czasami odnoszę wrażenie że i prób, czasem aż się uśmiecham- gdyż Bóg jest tak "oczywisty ", "bezpośredni " .
Opowiem wam przykład- ale to akurat od Boga nie pochodziło( intuicja tak od Boga - babcia-nie ).
Wracałam z koleżanką z kina późnym piątkowym  wieczorem ( męża wtedy nie znałam ) - nagle pod kościołem ( była około 23-która babcia chodzi o tej porze ? ) podchodzi do nas babcia ubrana dziwnie- nie po babcinemu- pamiętam jak zwróciłam uwagę że przeżegnała się LEWĄ ręką i mówi do nas- dziewczyny nie idźcie ta drogą bo mnie goniła banda mężczyzn pijanych!!Babcia mówi idźcie tamtędy -tam ich nie ma. Nic wam nie będzie. I babcia poszła w stronę-CMENARZA ! Koleżanka mówi chodź idziemy jak radziła babcia...Ja na to chodź idziemy jak nie radziła. Po cichu ,pomału żeśmy poszły drogą, której babcia nie polecała...

młode ,głupie- ehh


Słyszałyśmy w oddali wrzaski, przekleństwa, tłuczone butelki oraz  pijanych i nie mam pojęcia i tylko mogę sobie wyobrazić co by było jakbyśmy posłuchały tego czegoś co UDAWAŁO babcię.

pamiętam jak na " złość " jej powiedziałam z Bogiem... na pożegnanie Shocked
avatar
lusia

Liczba postów : 529
Join date : 18/03/2015
Skąd : wawa

http://mojaopoka.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Obserwator on 28th Kwiecień 2015, 19:35

Heh Olo uśmiałem się na twoją odpowiedź Very Happy

Masz psa na prąd ???

--------------------------------

Faktycznie "oczywistość" naszego Stwórcy napawa radością i podnieceniem i nie ma co ukrywać, że pomaga nam w wielu sytuacjach.

Mimo to tak jak wspomniał Henryk, można łatwo ulec nadinterpretacji. Pamiętajmy, że jest jeszcze ta zła strona i choć na pewno jesteśmy pod Bożą protekcją, to ona czycha na nas i może posługiwać się wszelkimi metodami, a upadek szatana szykuje się już na dobre...

Tak więc czuwajmy!

avatar
Obserwator

Liczba postów : 1194
Join date : 18/03/2015
Skąd : Poznań

http://www.obserwatorczasowkonca.wordpress.com

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Skiper on 19th Maj 2015, 22:28

Ten tekst nie jest mój, pozwoliłem sobie go skopiować, ponieważ jest dość interesujący:

człowiek o nicku arkanoid napisał:
"Sprawa jest dość osobista i intymna niemniej dla mnie intrygująca, więc postanowiłem ją tu opisać.
Chodzi o mojego ojczulka. Wykryto u niego guz na jelicie, ojczulek wiekowy, ma problemy z sercem, po zawale i udarze ale guz to guz, trzeba operować.
Pierwsza operacja, wycięto guz, tata zadowolony ale jak okazało się po wysłaniu wyciętego kawałka, że wycięto za mało ( guzy wycina się tak by wszystkie brzegi nie miały zmian chorobowych). Dwa dni później kolejna operacja, co dla osłabionego serca bardzo ryzykowne ale mus to mus.
Druga operacja, wszystko w porządku do momentu, gdy ojczulek zaczął już jeść. Okazało się, że źle zszyli jelito i treść pokarmowa wylewała się do wnętrza.Groźba zapalenia otrzewnej i decyzja o kolejnej operacji (trzeciej w ciągu tygodnia) tym razem ratującej życie.
Udało się, operacja powiodła się ale....
Od tego czasu wszystko się zaczęło.
Gy przyszedłem odwiedzić tatę w szpitalu zastałem nieciekawy widok. Tata leżał na OIOM-ie, nikogo nie poznawał, do nikogo się nie odzywał jedynie głośno powtarzał słowa "Boże, Boże pomóż". Bez przerwy, kilka godzin. Od lekarzy dowiedzieliśmy się, że po trzech ciężkich operacjach w tak krótkim czasie i co za tym idzie niedotlenieniu mózgu takie rzeczy się zdarzają ale to mija.
Dzień następny.
Tata już nas, rodzinę poznaje ale nie pozwala do siebie dochodzić. Twierdzi, że ma w sobie bombę, która zaraz wybuchnie i nie chce nas zabić. Po licznych prośbach pozwala na podejście ale pojedynczo, najpierw moja żona potem ja, bo gdyby wybuchł i zabił jedno z nas to drugie mogło by się opiekować córką (jego wnuczką). Zaznaczę przy okazji, że w tym czasie bardzo interesował się wnukami, wypytywał i nich martwił się itp.
Kolejna wizyta, przyszedłem z mamą. Tata ze łzami w oczach krzykiem nakazuje mamie zadzwonić do mojego młodszego brata by ten jak najszybciej przyszedł i wziął ze sobą jakiś kij, bo czekają na mnie łobuzy i musi mi pomóc by mnie nie pobili.
Wierzcie mi, słysząc takie i podobne rzeczy z ust rodziciela nie jest do śmiechu.
Podczas tej samej wizyty do taty podeszła pielęgniarka pytając czy mu w czymś nie pomóc, mój ojczulek na co dzień bardzo szarmancki i kulturalny w stosunku do kobiet szczególnie obcych, wypalił "sp***alaj diable".  Shocked
Następne dni to kolejne niespodzianki.
Gdy tata zaczął już jeść i pić w ogóle nie chciał jeść zup, które na co dzień bardzo lubi. Gdy podawaliśmy mu picie wypluwał i kazał przynieść "wody z kibla" bo to co mu dajemy jest z kaszą i on picia z kaszą nie chce. Dziwne jest to, że gdy szedłem do łazienki i udawałem, że nalewam do butelki wody z kranu a potem dawałem mu tą sama wodę co przedtem rozpoznawał to, woda faktycznie nalana z kranu w łazience była już dobra. Ale musiała być z łazienki, nalana z kranu znajdującego się na sali tez była z kaszą.
Ojczulek leżał ponad miesiąc, musiał się potem na nowo uczyć chodzić. Przyszedł czas by zaczął w końcu się podnosić i chociaż siadać na łóżku.
Gdy przy kolejnych odwiedzinach poprosiłem go by może spróbował usiąść, jestem to mu pomogę, odpowiedział, że nie trzeba, da sobie radę, on już dzisiaj ponad dwie godziny samolotem latał  Shocked
Gdy tata doszedł już do siebie, zaczął kontaktować, przeprosił wszystkie pielęgniarki za swoje zachowanie o którym dowiedział się od nas gdyż nic nie pamięta.
Nic poza jednym, to pamięta bardzo dobrze..... gdy jedna z pielęgniarek pojawiała się na sali robiło się ciemniej a w okół tej pielęgniarki widać było czarną poświatę....  "

Skiper

Liczba postów : 169
Join date : 17/04/2015

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Olo on 19th Maj 2015, 23:02

Ciarki na grzbiecie... Ale wierzę, słyszałem o takich przypadkach , co prawda nie w szpitalu , ale to są fakty.  Shocked
avatar
Olo

Liczba postów : 435
Join date : 21/03/2015
Age : 56
Skąd : Kraków / Polska

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Kasia on 20th Maj 2015, 18:33

Dziewięć lat temu -Odgłosy z piekła (Syberia)...???




Dokładnie rok temu na forum pojawił się temat, w którym bardzo pobieżnie poruszono sprawę tzw. "odgłosów z piekła" - dźwięków pochodzących rzekomo z głębokiego odwiertu w skorupie ziemskiej, a zarejestrowanych przez aparaturę badawczą naukowców z USA. Dziś chcielibyśmy przybliżyć forumowiczom tę ciekawą historię i przy okazji sprostować kilka faktów, a zatem do dzieła!

Przede wszystkim cała historia nie wydarzyła się w USA, a na obszarze Syberii w Rosji. W pracach badawczych udział brali Rosjanie, a menadżerem projektu był Dr. Azzacov (z dodatkowych informacji wynika, że niejaki Dr. Dimitri Azzacov lub też Dr. Viktor Azzakov).


Dr. Dimitri Azzacov


Cała historia opisana została w fińskim czasopiśmie "Ammennusatia"...

Grupa geologów, która dokonała odwiertu o głębokości 14,4km w skorupie ziemskiej twierdzi, że usłyszała ludzkie krzyki. Odgłosy - wg. zeznań świadków - "potępionych dusz" dochodziły z wnętrza odwiertu. Zszokowani naukowcy obawiają się, że pozwolili szatańskim mocom wydostać się na powierzchnię.

"Informacje jakie posiadamy są tak zaskakujące, że obawiamy się tego co moglibyśmy znaleźć tam na dole." powiedział Dr. Azzacov, menadżer projektu na obszarze Syberii."

Odnosząc się do dalszej części tej historii - geolodzy osłupieli. Po tym gdy przewiercono się ledwie kilka kilometrów wgłąb ziemi, natrafiono na pustą przestrzeń (znacząco zwiększyły się obroty wiertła) - wyżłobienie w skorupie ziemskiej.

Kolejną niespodzianką na jaką napotkali badacze była wysoka temperatura na granicy odwiertu. Kalkulacje pokazały, że wynosiła ona 1100 stopni Celsjusza. "To dużo więcej niż oczekiwaliśmy" - powiedział Azzacov.

"Ostatnie odkrycie było najbardziej szokujące dla naszych uszu, tak bardzo, że naukowcy bali się kontynuować projekt. Próbowaliśmy dokonać odsłuchu ruchów tektonicznych przy użyciu superczułych mikrofonów, które zostały wprowadzone do odwiertu. To co usłyszeliśmy uczyniło z tych logicznie myślących naukowców kłębek nerwów. To był dość słaby ale wysoki dźwięk, który jak się z początku wydawało musiał pochodzić z naszego własnego sprzętu" - wyjaśnia Dr. Azzacov.

"Po dostrojeniu i przeprowadzeniu kilku pomiarów zdaliśmy sobie sprawę, że dźwięk pochodzi z wydrążenia. Nie mogliśmy uwierzyć naszym uszom. Słyszeliśmy odgłosy człowieka, krzyczącego z bólu. Przy tym wyraźnym dźwięku słyszeliśmy w tle tysiące innych, a może i miliony krzyków. Po tym koszmarnym odkryciu, połowa naukowców zrezygnowała z dalszych prac. Na szczęście to co jest tam na dole już tam pozostanie." podsumował Dr. Azzacov.

Brzmi niewiarygodnie prawda? To co często pomijane w tej historii to jej dalsza część:

To co prawdziwie wytrąciło Rosjan z równowagi, poza koszmarnymi nagraniami, to fontanna fosforyzującego gazu, który wystrzelił tej samej nocy z odwiertu. Pośród chmury gazu ukazała się świetlna istota o skrzydłach nietoperza, przedstawiająca się słowami (po rosyjsku): "I have conquered".

Incydent ten był całkowicie nierealny. Rosjanie płakali z przerażenia, mówi Bjoerne Nummedal (sejsmolog) - "Później tej samej nocy, widziałem zespoły medyczne zajmujące się obłąkanymi. Kierowca, którego znam powiedział mi, że przekazano mu, aby każdemu podano medykamenty mające doprowadzić do wyczyszczenia pamięci krótkotrwałej. Rosjanie używali takich środków wobec ofiar będących w ciężkim szoku."

Dalsza część historii jest jeszcze bardziej niewiarygodna niż jej początek. Świetlista istota o skrzydłach nietoperza? Myślę, że można było wymyślić coś lepszego.

Badacz takich niewiarygodnych historii Rich Buhler, prowadzący swój własny show radiowy, postanowił sprawdzić czy naprawdę zarejestrowano odgłosy prosto z piekielnych czeluści.

"Po raz pierwszy usłyszałem o tej historii od ludzi, telefonujących do mojego programu radiowego. Było to na początku roku 1990. Fala telefonów była tak duża, że obiecałem słuchaczom zajęcie się tą sprawą. Większość słuchaczy mówiła, że o całej tej historii dowiedziała się z "Trinity Broadcasting Network" - chrześcijańskiej stacji telewizyjnej mieszczącej się w Południowej Kalifornii. Zadzwoniłem więc do TBN z pytaniem o całą historię. Zostałem odesłany do kobiety, która powiedziała: "Tak, to prawda. Posiadamy dokumentację. Historia znajduje się w naszym najnowszym newsletterze." Rzeczywiście, znalazłem cały artykuł na grupie dyskusyjnej powiązanej z tą stacją telewizyjną. Według TBN fiński artykuł o "piekielnych odgłosach" został im przekazany przez ewangelistę z Teksasu - R. W. Schambach, będącego zresztą częstym gościem ów stacji.

Sprawdziliśmy u źródła w biurze R. W. Schambach'a i znowu utwierdzono nas w przekonaniu, że historia ta zdarzyła się naprawdę. Schambach powiedział, że posiada artykuł wprost z "szanującego się naukowego wydawnictwa" fińskiego, podobnie jak posiada list od pewnego Norwega - Age Rendalen'a, który potwierdził całą historię. Rendalen wysłał swój list bezpośrednio do "Trinity Broadcasting Network", a detale jakie przekazał dodały całej historii dodatkowego wymiaru.

Rendalen powiedział stacji telewizyjnej, że był z wizytą w Stanach Zjednoczonych i natrafił na program telewizyjny, w którym przedstawiono historię o koszmarnym odwiercie. Napisał: "Muszę przyznać, że śmiałem się kiedy usłyszałem o tej opowieści. Nie uwierzyłem w ani jedno słowo i komentowałem wtedy całą tę sprawę, mówiąc swoim przyjaciołom, że Amerykanie z pewnością muszą być bardzo łatwowierni wierząc, że piekło może być ulokowane fizycznie w dziurze w ziemi. Nie potrafię wam nawet powiedzieć, jakim szokiem było dla mnie, kiedy wróciłem do Norwegii i znalazłem w gazetach mnóstwo wzmianek na temat tego zdarzenia. Nagle zdałem sobie sprawę, że jeśli tam rzeczywiście było piekło, z pewnością tam skończę. Ogarnął mnie ogromy strach i przez dwie noce śniłem o ogniu i krzykach zanim nie odwróciłem się w stronę Boga i powierzyłem mu swoje życie w jego ręce."

W swoim liście do stacji telewizyjnej Rendalen zachęcał, aby nie pozwolić sceptykom na jakąkolwiek dyskusję na ten temat. Załączył kopię i tłumaczenie artykułu z prasy norweskiej, gdzie znalazły się dodatkowe informacje na temat odwiertu. Właśnie w tym fragmencie znalazła się informacja o świetlistej istocie, która wyłoniła się z kolumny gazu.

Wraz ze swoim zespołem postanowiłem dalej dociekać prawdy. Fińska gazeta - "Ammennusastia", która jest cytowana prawie zawsze gdy mowa o powyższym incydencie, posiada swoją placówkę na obszarze zwanym Levasjoki. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem tej placówki, który poinformował nas, że wydawnictwo to nie jest "prasą naukową" jak nam powiedziano na początku, ale miesięcznikiem grupy fińskich chrześcijan. Opowieść o piekle opiera się na ustnym przekazie innego redaktora, który o całej sprawie wie z fińskiego dziennika "Etela Soumen".
Kolejny kontakt z dziennikiem przyniósł nowe informacje. Okazało się, że artykuł rzeczywiście był publikowany, jednakże w sekcji, która zawierała listy od czytelników. W praktyce, w sekcji tej mógł znaleźć się dowolny tekst, bez pokrycia w rzeczywistości. Postanowiliśmy jednak drążyć ten temat do samego źródła kontaktując się kolejno z autorem informacji w "Etela Soumen" - starszym mężczyzną, który o całej sprawie dowiedział się z chrześcijańskiego newslettera - "Vaeltajat" publikowanego przez fińskich misjonarzy. Przedstawiciel "Vaeltajat" poinformował z kolei, że historia była publikowana już w 1989 roku. Skąd o niej słyszeli? Od jednego z czytelników, który również przeczytał o całej sprawie w innym wydawnictwie "Jewels of Jericho" z Kalifornii. Tutaj ślad się urwał.

Czy zatem cała ta historia to tylko typowa miejska legenda, sensacyjna i niemożliwa do udowodnienia, żyjąca tylko dzięki cytowaniu jej przez kolejne wydawnictwa? Na domiar wszystkiego, Age Rendalen rzekomo przyznał się, że sfabrykował opowieść o świetlistej istocie, tylko po to, aby sprawdzić, czy wydawnictwo dołączy ją do opowieści o odwiercie bez sprawdzenia jej autentyczności.


Wycinek z amerykańskiej prasy


Broniący historii o koszmarnym odwiercie argumentują, że nie można udowodnić, jakoby cały incydent został zmyślony. Sceptycy odwołują się do faktu powielania historii przez kolejne media - co ma dowodzić braku jednego słusznego źródła i tym samym braku wiarygodności. Warto jednak nadmienić, że autorzy kolejnych publikacji "poszli na łatwiznę" tworząc jedynie przedruki i być może nadmiernie ubarwiając całą historię. Dlaczego nikt nie przeprowadził wiarygodnego wywiadu z ekipą geologów? Dr. Dimitri Azzacov, Bjoerne Nummedal, Y. A. Kozlovsky - te trzy osoby, które jeśli jeszcze żyją mogą powiedzieć co naprawdę zdarzyło się w 1989 roku na Syberii.

Jacques Costeau - słynny podwodny badacz, skończył z głębokim nurkowaniem na jakiś czas przed swoją śmiercią. Mawia się, że w jednej z podwodnych jaskiń jakie badał usłyszał krzyki cierpiących ludzi.

"Jako komunista, nie wierzę w niebo i Biblię, ale jako naukowiec wierzę w piekło" - Dr. Dimitri Azzacov

Czy historia z koszmarnym odwiertem jest prawdziwa?

Opracowanie: Eurycide
www.paranormalne.pl
na podstawie:
http://www.truthorfiction.com/rumors/d/drilltohellfacts.htm
http://www.amightywind.com/hell/aboutsounds.htm
http://www.geocities.com/liveprayer24/screams.html
http://www.bigsoccer.com/forum/archive/ind...p/t-339719.html
avatar
Kasia

Liczba postów : 1119
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Olo on 20th Maj 2015, 20:51

Kasiu, jestem z zawodu muzykiem i akustykiem . NIE MA na świecie mikrofonu który pracował by w temperaturze 1100 stopni celcjusza. W superczułych i profesjonalnych mikrofonach wykorzystuje się bardzo cienkie plastry różnych metali, i mnóstwo elektroniki która "głupieje" już przy 110 stopniach.... Poza tym kabel o długości 14 km - po pierwsze ważyłby kilkadziesiąt ton i choćby był absolutnie najwyższej klasy (pomijając cenę - rzędu 200 dolców za metr) - po pierwsze stopiłby się przy 300 stopniach, po drugie tzw opór wewnętrzny nie przepuściłby sygnału już po jakichś 600 metach... Reasumując - kabel rwałby się pod własnym ciężarem już przy 50-70 metrach, stopiłby się przy 300 stopniach , kosztował by około 3 000 000 dolarów nie licząc ceny potężnych dzwigów które by to obsługiwały. A mikrofon nie istnieje.... Dla mnie - bujda na resorach...
avatar
Olo

Liczba postów : 435
Join date : 21/03/2015
Age : 56
Skąd : Kraków / Polska

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Kasia on 19th Wrzesień 2015, 11:18

Wzruszające ,jednak obawiam się,że to kolejna sztuczka diabła .

Zwłaszcza w słowach ,ktore mnie rażą "wystarczy ,ze tylko uwierzysz ..."

No i spotkanie z siostrą (smierć jest stanem niebytu ) itp.

Z resztą zobaczcie sami.


avatar
Kasia

Liczba postów : 1119
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Kasia on 4th Październik 2015, 17:23

Do domu mam jakieś pięć ,sześć godzin jazdy samochodem.
Nie ważne jak jestem wypoczęta czy wyspana za kierownicą zawsze meczy mnie spanie .
Doszło do tego ze maż po mnie przyjeżdża z przewoźnikiem a potem wsiadamy do naszego auta i razem wracamy.
Z powrotem jednak zawsze wracam sama i zawszę proszę Boga by czuwał nad "moją kierownicą"
Zawsze szcześliwie dojeżdżam  Very Happy





avatar
Kasia

Liczba postów : 1119
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by thewordwatcher on 5th Październik 2015, 00:47

Sprawdź,czy jeździsz wzdłuż linii wysokiego napięcia. Albo coś w tym stylu...
avatar
thewordwatcher
Admin

Liczba postów : 2405
Join date : 18/03/2015
Skąd : Perth, Australia

http://zbawienie.com

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Obserwator on 5th Październik 2015, 09:05

To nie to.

Ja za kierownicą.również robię się senny..zwłaszcza na autostradzie gdzie jazda jest bardzo monotonna.

Na dłuższych trasach wolę mieć szofera Wink
avatar
Obserwator

Liczba postów : 1194
Join date : 18/03/2015
Skąd : Poznań

http://www.obserwatorczasowkonca.wordpress.com

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Edwedere on 5th Październik 2015, 13:18

Widze ze z sennoscia za kolkiem ma tu problem kilka osob niestety ja mam podobnie. Czasami sie zastanawiam z kad to sie bierze kiedy robie przerwe budze sie w kilka chwil potem jade po jakins czasie sie zaczyna.. Ciekawe czy to przypadki bo tacy jestesmy czy ma to drugie dno ? Czasami jestem wypoczety , wyspany i po chwili za kierownica oczy same sie zapadaja a prowadzic auto lubie i sprawia mi to przyjemnosc

Edwedere

Liczba postów : 209
Join date : 21/03/2015

Powrót do góry Go down

Re: Niewytłumaczalne sytuacje, zbiegi okoliczności

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach