Nawrócenia się naszych bliskich

Go down

Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by damian on 3rd Grudzień 2017, 00:16

Temat trudny. Bolesny. Znamy to pewnie niemal wszyscy.
Jak trudno jest docierać do najbliższych po otwarciu oczu.

W moim życiu Bóg zadziałał. Dlatego muszę się z Wami podzielić ... jako świadectwo i pokrzepienie (mam nadzieję), aby nie ustawać w modlitwie i nadziei ... oraz cierpliwości, a kogo ma Ojciec obudzić, tego obudzi.

W moim przypadku przeszedłem drogę od jawnej i agresywnej awersji mojej żony do Biblii ... do dnia, w którym usłyszałem, że głęboko wierzy w Boga.
Ale po kolei.

Ja oczy otworzyłem w roku 2012. Dokładnie pamiętam nawet datę ... to było 21.06.2012. Od tego dnia moje stare życie się skończyło i zaczęło się nowe. Dosłownie.
Z rodziną i żoną było bardzo ciężko, co mnie z początku dziwiło, że jest jakaś ściana jakby COŚ dosłownie trzymało tych ludzi przed tym, czym się z nimi dzieliłem.
Następnie przeszedłem w okres pokornego czekania.

Często prosiłem Ojca o nawrócenie mojej żony. O to aby zaczęła rozumieć.
Prosiłem tak niemal 5 lat ... czułem, że tak będzie ... że nawróciłem się ja i nawróci się cały dom mój.

Wszystko zaczęło się zmieniać dopiero w tym roku. Najpierw w toku jakiejś rozmowy żona powiedziała "ale ja już jestem na drodze, daj mi tylko czas. Ja już wiele rozumiem" ... dałem czas. Dalej prosiłem Ojca o wsparcie.

W tym roku pierwszy raz żona odpuściła ... z "wielkanocą". Poszły w odstawkę pogańskie gadżety ... tak bliskie niegdyś jej sercu czy może przywiązaniu do tradycji i miłych rodzinnych wspomnień.
Odpuściła jedzenie krwi ... nie byłem naciskający. Przeszedłem na cierpliwe, delikatne prowadzenie ... ukazywanie subtelne, nie "mieczem słowa".

Teraz przejdę na moment do mojej córki, która w tym roku skończyła 6 lat. Dużo jej opowiadam i przygotowuję już do życia w świecie, gdzie dzieci będą robiły coś, czego my nie robimy i ona robić nie będzie.
Bóg dał mi naprawdę wspaniałą córkę i dziękuję mu za nią każdego niemal dnia a i tak za mało. Jest mądrym i rozumnym dzieckiem.

Poganie zachęceni chyba szatańską żądzą pieniądza już w listopadzie udekorowali miejsca handlu ... ja często spędzam czas w samochodzie z córką podczas gdy żona robi zakupy no i rozmawiamy.
Wyjaśniłem jej już z rok temu jak to jest ze złymi aniołami, które oszukują ludzi i wpływają na to, że wielu ludzi źle czyni i o historii jak się podszywali pod bogów. Opowiedziałem o tym jak obrały kiedyś słońce jako swój symbol i zwiodły ludzi aby oddawali pokłony i cześć słońcu jako bogu i przy okazjach pokazywałem małej dowody na to i wszechobecne nawiązania do symboliki słońca tam gdzie być tego nie powinno.

I zdarzyło się, że siedzieliśmy przed sklepem z drzwiami oklejonymi w "bombki" ... no i mówię ... "widzisz córeczko ... okleili drzwi znów w złe rzeczy" , mała zapytała dlaczego, więc spytałem "a jak myślisz córeczko co symbolizują te bombki, które ludzie wieszają na drzewkach w grudniu?" i mała od razu co mnie bardzo zaskoczyło "symbol słońca". Porozmawialiśmy i mała mówi, że nie chce więcej tego w domu.

Wcześniej to była ogromna frajda dla małej bo żona to na siłę robiła mimo tego co mówiłem bo uważała, że dziecko musi mieć radość w dzieciństwie.

Tak się jednak składało, że zawsze w tym okresie naszej córce przydarzały się dziwne i złe rzeczy.

Raz przestała całkowicie jeść na 3 miesiące! ... miała problem z połykaniem własnej śliny ... przeżyliśmy czysty HORROR ... Nikt nie wiedział co jest ... ja wiedziałem, że to demoniczna robota. Robiłem żonie wykłady ... coś docierało jakby przez kurtynę, część nie ... W końcu się z tym uporaliśmy, ale zawsze w okresie grudnia żona była już sama w stanie czujności bo widziała po 3 latach z rzędu że to chyba nie jest przypadek ... a ja prosiłem ... aby w naszym domu w szczególności nie otwierać drzwi złemu bo nas będzie dręczył ... bo na pewno nienawidzi mnie za to, że się obudziłem i to że ludziom otwieram oczy i wielu nawróciłem ... i że będzie uderzał w najsłabsze ogniwo ... czyli w dziecko.

"Bombka" wybuchła pod koniec listopada ... jak żona zaczęła rozmowę z córką na temat dekorowania domu w grudniu a mała powiedziała jak jest i że nie chce. Żona usiłowała ją namówić a mała twardo, poważnie, że nie bo to jest złe i nie będziemy tego robili już. Żona się zagotowała. Zaczęła się kłótnia, że piorę mózg córce a jest mała itd. Zostałem zmieszany z błotem. Nawet koleżance się poskarżyła, że nie będzie miała świąt bo ja zwariowałem itd.

Znalazłem się w ciężkim położeniu, bezsilności ... i zrobiłem to ... głośno i z czystym pragnieniem w sercu powiedziałem "Ojcze nie dopuść więcej tego pogaństwa w domu swojego sługi!".

Dodam, że to jest bardzo specyficzne uczucie i nie da się tego naprawdę na zawołanie tak powiedzieć ... to jest coś co wychodzi z człowieka w chwili bezsilności ... w narożniku ... w sidłach ptasznika, w szponach szatana ... Doświadczyłem tego zaledwie kilka razy w życiu do tej pory ... i ZA KAŻDYM razem Ojciec odpowiedział! Za każdym! To jest wręcz przerażające ... uspokajające i przerażające zarazem.

Minęło kilka dni.
I nadszedł pamiętny dla żony wieczór ... córka poinformowała ją, że boi się spać w pokoju bo coś w nocy widziała.

Dodam, że nasza córka NIGDY nie bała się ciemności. Nie ma pojęcia co to są "duchy", potwory, nie ogląda bajek ani innych głupot, gdzie straszą dzieci itd ...
To co opowiedziała było tak szczegółowe, że żona wiedziała, że to nie wymysł wyobraźni ... zero możliwości, że to wymyśliła.

Dosłownie widziała demony. O dziwo córka to jakoś zaczęła dalej znosić, nie ma traumy, śpi jakoś sama .. czasem w nocy przyjdzie ale ogólnie naprawdę nie jest źle, chociaż jest to walka ze strachem.
Nauczyłem ją modlić się o spokojną noc do Ojca i ZAUFAĆ. Wierzę, że Ojciec da ochronę ... ale WIEM dziś też, że to Ojciec dopuścił ... i tak właśnie odpowiedział na moje wołanie.

Mentalność żony poskładała się jak domek z kart. Wylała łzy ... zaczęła się modlić ... i oznajmiła że nigdy więcej nic pogańskiego nie wystawi, a "ozdób" się pozbędzie!
SZOK ...

Ale to nie wszystko ... w czwartek rozmawiała w przedszkolu z opiekunką, która zadała pytania o "mikołajki" ... i wtedy powiedziała coś, co mnie wprawiło w osłupienie ... bo nie spodziewałem się tego ...
Zacytuję ... "nasza córka nie przyjdzie w środę 6 do przedszkola" ... a na pytanie dlaczego odpowiedziała "proszę mnie źle nie zrozumieć bo jesteśmy ludźmi głęboko wierzącymi w Boga, ale nie uznajemy nauki nikolaitów i pogaństwa a mikołajki są właśnie pogaństwem. Trzymamy się tylko tego co jest w biblii i dlatego nasza córka nie może uczestniczyć w środę w uroczystościach w przedszkolu" ...

Napisałem to jako świadectwo.
Drogi jakimi prowadzi nas Ojciec czasami są dziwne ... ale OPIEKA jest ... czasami widać Ojciec i demony dopuści jeśli ma to przynieść jakiś skutek.

Do dziś codziennie modlimy się wszyscy o spokojne noce i ochronę Boga nad naszym domem ... i wiem, że żona to robi szczerze i z serca ...
avatar
damian

Liczba postów : 101
Join date : 29/06/2015

http://PrawdaNasWyzwoli.com

Powrót do góry Go down

Re: Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by Kasia on 3rd Grudzień 2017, 11:48

Damian,aż muszę ci pogratulować wytrzymałości , cierpliwość i przede wszystkim wiary w Naszego Jedynego Prawdziwego Boga.

Piękne świadectwo a twoje przeżycia potwierdzają tylko że Bóg nigdy nie opuszcza tych którzy pokładają w Nim nadzieję.
Czasami trwa to lata ale w końcu przychodzi dzień kiedy możemy powiedzieć "Dziękuję Ci Panie."


[size=48]Niech Bóg pobłogosławi twoją postawę bo jesteś jednym z tych braci którzy mogą i powinni świecić przykładem tym którym w długim oczekiwaniu niejednokrotnie towarzyszy zwątpienie .[/size]
avatar
Kasia

Liczba postów : 1235
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by Obserwator on 4th Grudzień 2017, 21:14

Damianie, bardzo budujące świadectwo, które jak się domyślam w przypadku wielu pojedyńczych osób nawracających się do Boga jest bardzo trudnym doświadczeniem w starciu z resztą członków rodziny lub całego otoczenia.

Na pewno wielu braci i siostry mają podobne przeżycia, jak i drogę do zapoznania swych najbliższych z Prawdą i jest to pięknym dowodem na to, że można dojść do Prawdy wspólnie, budując szczęśliwe życie rodzinne..to wielki dar od Boga za wytrwałość!

Historii jednak jest bardzo dużo i bywają zapewne takie, o których i przykro mówić, ale najwidoczniej każdy z osobna musi dzwigać swój krzyż, tak samo jak nasz Król Isus i tym sposobem dojść wyzwolenia w Prawdzie. To niesamowite uczucie, gdy możemy patrzeć na bliskich, wiedzą że oni także są wierni Ojcu i Synowi.

Chwała Im za to Smile

Z Twego opisu przykuł moją uwagę jeden fakt...

Damian napisał:Ja oczy otworzyłem w roku 2012. Dokładnie pamiętam nawet datę ... to było 21.06.2012. Od tego dnia moje stare życie się skończyło i zaczęło się nowe. Dosłownie.

Ciekawe, ponieważ mniej więcej w podobnym czasie i mnie to spotkało. To niedługo po tym, jak przyjechałem do Niemiec za pracą. Mój ówczesny przyjaciel namówił mnie do zmiany miejsca i pamiętam, że wtedy latem, zawsze po pracy czy w weekendy rozmawiałem z nim dużo o Bogu i pewnego wieczoru właśnie latem 2012 po prostu "nawróciłem się" i zacząłem rodzić się na nowo Wink

Obserwator

Liczba postów : 1305
Join date : 18/03/2015

http://www.obserwatorczasowkonca.wordpress.com

Powrót do góry Go down

Re: Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by damian on 4th Grudzień 2017, 21:29

Ten 2012 był jakiś specyficzny ... bo kilka osób, które znam w ty czasie mniej więcej się budziło. Nie twierdzę, że wcześniej nie i że potem też nie ... ale po prostu kilka osób znam. A ogólnie poza Wami na forum to nominalnie niewiele takich osób znam.

Może też to jest taki szczególny przypadek ... nie wiadomo Smile
avatar
damian

Liczba postów : 101
Join date : 29/06/2015

http://PrawdaNasWyzwoli.com

Powrót do góry Go down

Re: Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by Liksar on 4th Grudzień 2017, 21:58

Ja tak samo Razz Pod koniec lata 2012r. wiem ze jakos koniec sierpnia.
avatar
Liksar

Liczba postów : 1270
Join date : 03/12/2015
Age : 22
Skąd : Białystok

https://liksar.wordpress.com/

Powrót do góry Go down

Re: Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by anileve on 4th Grudzień 2017, 23:03

Ja dokładnie 15 kwietnia 2010  i  ludzi których poznałam w mojej okolicy dzięki forum,to oni w podobnym czasie co mój. Dwoje z nich jeszcze wcześniej mieli poznanie,ale tych dwojga z pewnych powodów jeszcze nie poznałam,a bardzo bym chciała,może chłopacy którzy mieszkają nad Małą Wełną to przeczytają i coś wymyślą. Bo już prosiłam kilka razy i jakoś nie idzie. W tych czasach wszyscy zabiegani i wiem po sobie że od 2010 tak mi czas ucieka,aż to nienormalne.

anileve

Liczba postów : 88
Join date : 18/03/2015
Age : 49
Skąd : Gniezno

Powrót do góry Go down

Re: Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by Jacek86 on 5th Grudzień 2017, 03:04

Damian napisał:Ja oczy otworzyłem w roku 2012. Dokładnie pamiętam nawet datę ... to było 21.06.2012. Od tego dnia moje stare życie się skończyło i zaczęło się nowe. Dosłownie.

Dokładnie w czerwcu 2012, złamałem rękę pod wpływem alkoholu, na imprezie studenckiej... Składanie ręki w pełnej narkozie, 8 tygodni w gipsie,  potem rehabilitacja. Po wyjściu ze szpitala (co prawda w kościele) poszedłem podziękować Bogu, że nie skończyło się gorzej, i obiecałem poprawę życia.. Długi czas (oprócz wieku dziecięcego, w sensie modlitwa z mamą, albo na religii) nie kierowałem żadnych modlitw do Boga...

Od tamtej pory jest już tylko lepiej, poświęcam więcej czasu na sport, zrezygnowałem ze słuchania rockowej muzyki, ograniczam wyjścia "na miasto", więcej czytam, co prawda miałem ślepą uliczkę w postaci New Age, ale dzięki temu znalazłem forum... Wink

Po przeczytaniu waszych postów, mam wrażenie jakby w tym 2012, ruszył jakiś zegar... Wink
avatar
Jacek86

Liczba postów : 266
Join date : 31/08/2015
Age : 31
Skąd : Bydgoszcz

Powrót do góry Go down

Re: Nawrócenia się naszych bliskich

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach