W jakim celu umarł Jezus?

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by thewordwatcher on 10th Luty 2018, 00:57

Niezupełnie się z tobą zgodzę Olo. 

Celem misji Isusa była Jego ofiara.

Ale także wziął powrózki i z przemocą wyrzucił lichwiarzy ze świątyni oraz naurągał i to ostro faryzeuszom.

Nie można tych elementów pominąć, jeżeli chcemy Go naśladować. 

Dlatego urągamy sługom szatana, nazywając ich jego nasieniem, nasieniem węża!


affraid affraid affraid
avatar
thewordwatcher
Admin

Liczba postów : 3004
Join date : 18/03/2015
Skąd : Perth, Australia

http://zbawienie.com

Powrót do góry Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by Olo on 10th Luty 2018, 02:13

A czy celem naszego życia nie może być również ofiara...? Niekoniecznie musi to być ofiara życia..
avatar
Olo

Liczba postów : 460
Join date : 21/03/2015
Age : 57
Skąd : Kraków / Polska

Powrót do góry Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by Kasia on 10th Luty 2018, 15:11

"MIŁUJ BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO"


Kim jest mój "bliźni"?

Każdy kogo Bóg stworzył na swoje podobieństwo czyli inni ludzie.

Nie jestem w stanie zawsze w stu procentach rozpoznać nasienia węża.

Nasienie węża z całą pewnością to nie moi bliźni.

Gdy ktoś robi innym krzywdę nie jestem w stanie zawsze sprawdzić przyczyn postępowania takich ludzi a w głębszym dociekaniu mogę się również pomylić co do wysnuwania wniosków.

W zbyt rażącym postępowaniu odwracam się od takich ludzi i staram się ich unikać co nie oznacza że w razie potrzeby nie podam komuś takiemu ręki bo różnie to w życiu może być a resztę zostawiam Bogu by w tym szczególnym dniu nie zarzucono mi że odwróciłam się od swojego bliźniego.
avatar
Kasia

Liczba postów : 1235
Join date : 18/03/2015
Skąd : Tarnów

Powrót do góry Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by thewordwatcher on 11th Luty 2018, 00:25

Mnie się wydaje że Cyryl całkowicie rozwiązał ten problem i razem mozemy postawić pewne rozsądne wnioski.

Cyryl -Otóż zasada "nadstawianie drugiego policzka" oznacza po prostu nie dawanie się sprowokować o czym pisałem tutaj:

https://cyryl27.wordpress.com/2015/12/06/nadstawianie-drugiego-policzka-i-inne-nauki-isusa-to-najskuteczniejsza-forma-samoobrony/

Otóż napisze tak, spoliczkowanie nie jest żadną techniką walki jest ono prowokacją mającą na celu wymusić na nas pojedynek.

A zatem jak napisał Bushi, walka w obronie swojej czy innych jest nakazem Tory i Isus tego prawa nie negował. Piotr nosił przy sobie miecz i Isus nigdy go za to nie ganił. A oto co czynił Hiob, podając przykład wypełniania Tory:

Jest więc pewne, że Chrystus miał na myśli wyłącznie problemy między ludzkie, a zwłaszcza taktykę współżycia pomiędzy rządzącymi nami osobnikami z klanu nasienie węża. Tak było dokładnie pomiędzy Judejczykami a Edomitami i faryzeuszami. Identyczna sytuacja jak w dzisiejszych krajach o białej populacji.

Chodzi o pokojowe współżycie za niemal każdą cenę, nawet niesprawiedliwą w stosunku do nas.

Reszta to znane nam Prawo Boże, które stosował także Hiob. Łamał szczęki krzywdzicieli! I słusznie. Tak jesteśmy wyposażeni w sumienia wrażliwe i jesteśmy wrażliwi na nasze a nawet cudze krzywdy. Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże a Bóg nie cofał się i nigdy nie będzie się cofał przeciwko sprawiedliwej karze śmierci.



Gdzie jest różnica!?

Zasadnicza różnica polega na tym, że naszym wyzwolicielem jest Bóg i tylko On nas wyzwoli z brudnych łap nasienia węża. 

To jest Jego i Syna walka a nie nasza.

Czyli wszelkie walki w celach politycznych czyli wyzwolenia Polski z tej sitwy czy innej - to nie nasz problem.

Ale, kiedy zwiozą 100 rodzin do jakiegoś obozu z planem rozstrzelania i się zagapią lub nas nie docenią - wtedy mamy obowiązek obrony własnej i naszych rodzin. 

Starotestamentowe Prawo nadal obowiązuje i nie zostało zniesione.

Będziesz miał nieprzyjaciela swego w nienawiści.

Jeżeli są szanse, z modlitwą o pomoc do Boga na ustach; bronić się do ostatniej kropli krwi! Ich krwi lub... naszej!


Pamiętam taką sytuację chyba w Libii.

Grupa Chrześcijan została zaatakowana przez Islamistów za bycie Chrześcijanami. Zabito kilku Chrześcijan i jakimś dziwnym trafem Chrześcijanie zdobyli broń i zlikwidowali całkowicie mały oddział Al Kaida czy innej grupy. Gdyby nie ich reakcja, rozstrzelano by ich wszystkich, z kobietami i dziećmi.

To mnie bardzo podbudowało.

Oczywiście najlepszą bronią jest ucieczka. Ale jeżeli nie ma możliwości ucieczki a śmierć wydaje się pewna - zastosować Prawo nienawiści do ultymatywnego wroga. Jedyna szansa na przeżycie.

Jakiś naiwny z nasienia węża zacznie atakować twój dom w celu gwałtu i mordu, licząc że nie będziesz się bronił - jeżeli masz możliwość - broń za wszelką cenę swojej ukochanej rodziny.

Nie łamiesz w ten sposób żadnego Prawa, ale Prawo wypełniasz.


Jeżeli się mylę, skorygujcie mnie, ale tylko cytując... Prawo, ponieważ grzech jest złamaniem Prawa.
avatar
thewordwatcher
Admin

Liczba postów : 3004
Join date : 18/03/2015
Skąd : Perth, Australia

http://zbawienie.com

Powrót do góry Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by Odrodzony on 21st Luty 2018, 14:50

Po przeczytaniu powyższych postów i ponownym przeanalizowaniu problemu miłości do naszych nieprzyjaciół w postaci wszystkich pogan, powiem tak.

W dalszym ciągu uważam, że mamy obowiązek kochać wszystkich naszych nieprzyjaciół, a więc zarówno tych spośród naszych bliźnich (i tych naszych nieprzyjaciół mamy obowiązek kochać tak mocno, jak siebie samych), jak i spoza naszych bliźnich, czyli w postaci pogan i to także tych z nasienia węża.

Ponadto jestem także zdania, że miłości do pogan nie można definiować tylko przez pryzmat przykazania Isusa o nadstawianiu drugiego policzka, czyli sprowadzać tej miłości jedynie do w miarę pokojowego egzystowania z poganami, bo problem miłości do pogan jest znacznie szerszy.

Czym jest bowiem miłość do naszych nieprzyjaciół w postaci pogan?

Wiemy ze słowa Bożego, że miłość do naszych nieprzyjaciół w postaci pogan ma być mniejsza niż miłość do naszych bliźnich (czyli do naszych przyjaciół, jak i nieprzyjaciół spośród naszych bliźnich) i do nas samych.

Wiemy również, że każda miłość, w tym ta do naszych nieprzyjaciół w postaci pogan, jest przeciwieństwem nienawiści.

Żeby jednak odpowiedzieć na pytanie, czym jest miłość do naszych nieprzyjaciół w postaci pogan, to trzeba najpierw zdefiniować, czym jest miłość do naszych bliźnich, czyli zarówno do naszych przyjaciół, jak i naszych wrogów spośród naszych bliźnich.

Jedno z dwóch zasadniczych przykazań Pana Isusa brzmi:

„Będziesz miłował swojego bliźniego, jak siebie samego”.

Pod tym przykazaniem nie kryje się jednak tylko i wyłącznie przykazanie o nadstawianiu drugiego policzka, ale kryją się pod nim wszystkie przykazania Pana Isusa wraz z tymi wszystkimi przepisami uzupełniającymi do tych przykazań, zawartymi w Torze, które nie regulują miłości człowieka do Boga.

I dopiero z tych wszystkich przepisów branych pod uwagę łącznie wynika, czym rzeczywiście jest miłość do naszych bliźnich, czyli na czym konkretnie ta miłość polega.

Zaś czytając te wszystkie przepisy przez pryzmat przykazania Pana Isusa o miłowaniu naszych nieprzyjaciół w postaci pogan, która jak wiemy nie musi być tak wielka, jak miłość do naszych bliźnich i do nas samych, można obiektywnie zdefiniować, o ile mniejsza ma być ta nasza miłość do pogan od naszej miłości do naszych bliźnich i do nas samych.

I w zasadzie, poza nielicznymi wyjątkami, jak np. obowiązek udzielania szeroko rozumianej pomocy naszym bliźnim, czy też obowiązek stosowania wobec naszych bliźnich procedury pojednawczej, wszystkie pozostałe przepisy dotyczące miłowania naszych bliźnich dotyczą także i pogan.

Spójrzmy bowiem pod takim właśnie kątem choćby tylko na niektóre z wielu przepisów z Tory, jak i na wybrane przykazania Pana Isusa, których wypełnianie dzisiaj jest jednoczesnym przestrzeganiem przykazania Isusa o miłowaniu swojego bliźniego jak siebie samego:

- naszego bliźniego, jak i nas samych nie wolno nam zabić,
- nie wolno nam czyhać na życie naszego bliźniego,
- naszego bliźniego nie wolno nam okraść,
- nie wolno nam pożądać żony swojego bliźniego, ani jego domu, pola, niewolnika, niewolnicy, wołu, osła, ani żadnej rzeczy, która do niego należy,
- nie wolno nam naszych bliźnich osądzać, ani mierzyć ich naszą miarą,
- nie wolno nam naszym bliźnim złorzeczyć,
- nie wolno nam naszych bliźnich uciskać, gnębić i wyzyskiwać, krzywdzić, okłamywać, fałszywie zeznawać przeciw nim, oczerniać, rozgłaszać fałszywych wieści pomiędzy naszymi bliźnimi,
- nie wolno nam żywić w sercu nienawiści do naszych bliźnich,
- nie wolno nam naszych bliźnich porywać,
- nie wolno nam przesuwać miedzy naszego bliźniego
- nie wolno nam dać się sprowokować do walki, czyli mamy nadstawić drugi policzek w odpowiedzi na atak, przypuszczony przez naszego nieprzyjaciela spośród naszych bliźnich, który to atak nie zagraża ani życiu, ani zdrowiu naszemu albo naszego bliźniego

itd.

A skoro takie m.in. mamy obowiązki w ramach miłowania naszych bliźnich, to czy to oznacza, że dzisiaj:
- pogan wolno nam zabijać,
- wolno nam czyhać na ich życie,
- wolno nam ich okradać,
- wolno nam pożądać żony poganina, jego domu, pola, niewolnika, niewolnicy, wołu, osła, czy też jakiejkolwiek rzeczy, która do niego należy,
- wolno nam ich osądzać i mierzyć naszą miarą,
- wolno nam im złorzeczyć,
- wolno nam ich: uciskać, gnębić i wyzyskiwać, krzywdzić, okłamywać, zeznawać fałszywie przeciwko nim, oczerniać, rozgłaszać fałszywe wieści pomiędzy poganami,
- wolno nam żywić w sercu nienawiść do pogan,
- wolno nam ich porywać,
- wolno nam przesuwać miedzę poganina,
- wolno nam dać się sprowokować do walki, czyli że nie mamy obowiązku nadstawiać drugiego policzka w odpowiedzi na atak, przypuszczony przez poganina, który to atak nie zagraża ani życiu, ani zdrowiu naszemu albo naszego bliźniego?

Oczywiście, że nie.

Bo od czasów Pana Isusa mamy nadane nam przez Niego przykazanie o miłowaniu naszych nieprzyjaciół w postaci pogan, które w związku z powyższym oznacza, że nie wolno nam robić wobec pogan tych samych rzeczy, które są dla nas zabronione wobec naszych bliźnich.

Czyli wynika z tego, że miłość do naszych nieprzyjaciół w postaci pogan to nie jest tylko w miarę pokojowe egzystowanie z nimi, tylko jest to pojęcie znacznie szersze.


Ale…

W jednej rzeczy musiałem jednak zmienić swoje wcześniejsze zdanie.


Wcześniej bowiem uważałem, że miłość do naszych nieprzyjaciół w postaci pogan obowiązuje mnie w każdej sytuacji, a więc także i w sytuacji – nazwijmy to - obrony koniecznej (a więc można powiedzieć, że uważałem, iż taka miłość ma charakter bezwzględnie obowiązujący, bo obowiązuje mnie ona bez względu na sytuację, w której się znajdę).

I tu się właśnie myliłem.

Teraz dopiero uświadomiłem sobie mechanizm, który pokazał mi, gdzie leżał mój błąd.

Zrozumiałem bowiem, że są takie szczególne sytuacje, w których dochodzi do nałożenia się na siebie różnych przepisów Prawa Bożego, ale w których to sytuacjach na pewien czas może stać się obiektywnie niemożliwym jednoczesne przestrzegane tych wszystkich przepisów naraz w jednym i tym samym czasie, bowiem dochodzi do ich chwilowej kolizji.

Czyli to są takie szczególne sytuacje, do których mają zastosowanie jednocześnie dwa lub więcej przepisów Prawa Bożego, których jednak nie można w takiej sytuacji jednocześnie przestrzegać, bowiem przestrzeganie jednego przepisu może siłą rzeczy oznaczać złamanie innego przepisu, czyli… grzech.


cdn.


Ostatnio zmieniony przez Odrodzony dnia 22nd Luty 2018, 13:46, w całości zmieniany 1 raz

Odrodzony

Liczba postów : 330
Join date : 11/06/2016

Powrót do góry Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by Odrodzony on 21st Luty 2018, 14:55

I do takich właśnie sytuacji, w których dochodzi do kolizyjnego nakładania się dwóch lub więcej przepisów Prawa Bożego moim zdaniem należy np. obrona konieczna, czy też czczenie szabatu.

Obecnie głównie w tych dwóch sytuacjach często trzeba dokonywać wyboru, który przepis w tej sytuacji jest ważniejszy, aby tego ważniejszego przepisu przestrzegać, a który przepis w tej sytuacji będzie mniej ważny i trzeba będzie go nawet złamać, czyli zgrzeszyć.

Obrona konieczna jest niczym innym jak udzieleniem mojemu bliźniemu albo sobie samemu koniecznej pomocy przed bezpośrednim atakiem dokonanym przez kogoś, kto jest wrogiem moim lub mojego bliźniego spośród naszych bliźnich albo spoza nich i kto poprzez ten bezprawny atak łamie Prawo Boże wobec mnie albo moich bliźnich.

Czyli prawo do obrony koniecznej mojego bliźniego albo i mnie samego przed bezpośrednim atakiem zagrażającym życiu lub zdrowiu mojemu lub mojego bliźniego wynika moim zdaniem wprost z szeroko przeze mnie rozumianego poniższego przepisu Tory:

Pwt 22:
(4) Jeśli zobaczysz, że osioł twego brata albo wół jego upadł na drodze - nie odwrócisz się od nich, ale z nim razem je podniesiesz.

Z tego przepisu Tory płynie moim zdaniem ogólny nakaz udzielenia pomocy mojemu bliźniemu, który jest w potrzebie.

Taką pomocą będzie m.in. pomoc w postaci obrony koniecznej, której na mocy przykazania Pana Isusa o miłowaniu swojego bliźniego jak siebie samego mam prawo i obowiązek udzielić nie tylko mojemu bliźniemu, ale także i sobie samemu, jeżeli bezpośredni atak zagrażający mojemu życiu lub zdrowiu dotyczyłby tylko i wyłącznie mojej osoby.

Czyli na tej podstawie mam nie tylko prawo do samoobrony, ale też i obowiązek podjęcia obrony samego siebie podczas takiego ataku, czy to poprzez ucieczkę, czy też przez podjęcie walki.

I teraz.

W sytuacji bezpośredniego ataku np. na mnie samego, który zagraża mojemu zdrowiu albo życiu mam do wykonania jednocześnie dwa obowiązki, które w pewnym momencie zaczną być ze sobą wzajemne sprzeczne (tzn. wykonanie jednego przepisu będzie złamaniem drugiego).

I w takiej sytuacji, kiedy wykonywanie przeze mnie tych dwóch przepisów jednocześnie będzie obiektywnie niemożliwe, będę musiał dokonać prawidłowego wyboru, który z nich jest ważniejszy i ten ważniejszy będą miał obowiązek zrealizować.

A te dwa moje obowiązki w tej sytuacji są następujące:

1) mam obowiązek miłować siebie samego broniąc się przed napastnikiem, czyli uciekając przed nim, a jeżeli nie mam możliwości ucieczki, to się przed nim bronić,

2) mam obowiązek miłować mojego napastnika – nieprzyjaciela, który jest moim wrogiem spośród moich bliźnich albo wrogiem w postaci poganina, a miłowanie to np. nie wyrządzanie mu krzywdy, bycie wobec niego szczerym, nie zabijanie go itd.

I w sytuacji takiego ataku jedno jest jasne, a mianowicie:

skoro mam obowiązek miłować mojego bliźniego, jak siebie samego, czyli mam obowiązek bronić mojego bliźniego albo siebie samego (jeżeli tylko mnie dotyczy taki atak) przed atakiem ze strony wroga, to ta obrona (czyli wykonywanie w ten właśnie sposób obowiązku miłości do mojego bliźniego albo do mnie samego) uniemożliwia mi automatycznie jakąkolwiek miłość do tego wroga i wszystko, co się z tą miłością do niego wiąże.

Bowiem ja mam obowiązek – a jednocześnie mam realną możliwość, która nie koliduje z moim obowiązkiem kochania mojego bliźniego, jak siebie samego - kochać mojego wroga tylko dopóty, dopóki mojego bliźniego albo mnie samego bezpośrednio w taki sposób nie zaatakuje.

Czyli podczas obrony koniecznej i gdy ucieczka nie wchodzi w grę, dopóki np. z napastnikiem rozmawiam, to nadal jeszcze realizuję oba te obowiązki – bo bronię się jedynie rozmową.

Ale zwykle jest mało prawdopodobne, że rozmowa z napastnikiem zakończy jego atak.

Więc jeżeli go nie zakończy, to w przypadku ataku przypuszczonego tylko na mnie samego muszę wybrać miłość do samego siebie, bo taki mam obowiązek i bronić się w inny sposób tj. np. przez okłamanie go lub poprzez wyrządzenie mu krzywdy lub - jeżeli to będzie naprawdę konieczne – nawet poprzez zabicie go (bo takiej sytuacji nie dotyczy moim zdaniem przykazanie o nie stawianiu oporu złemu, czyli o nadstawianiu drugiego policzka).

Czyli tylko w takiej ekstremalnej sytuacji realizacja mojego prawa do obrony, które jest jednocześnie moim obowiązkiem, może polegać na popełnieniu przeze mnie grzechu w postaci złamania przykazania o miłowaniu mojego nieprzyjaciela, jakim jest napastnik, zakazu nie oszukiwania kogokolwiek, złamania zakazu wyrządzania komukolwiek krzywdy lub nawet zakazu zabójstwa.

cdn.


Ostatnio zmieniony przez Odrodzony dnia 22nd Luty 2018, 13:49, w całości zmieniany 1 raz

Odrodzony

Liczba postów : 330
Join date : 11/06/2016

Powrót do góry Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by Odrodzony on 21st Luty 2018, 14:56

Tak samo będzie z obowiązkiem obrony koniecznej moich najbliższych przed takim atakiem – ich obrona, czyli przestrzeganie przeze mnie przykazania miłości wobec nich powinno być zawsze dla mnie ważniejsze od miłowania siebie samego, czy też od przestrzegania w tej sytuacji innych przepisów Prawa Bożego, choć realizacja tej obrony najpewniej będzie jednocześnie pociągała za sobą ich złamanie, czyli grzech.

Jednakże, jak wszystko na to wskazuje, popełnienie takiego grzechu w sytuacji, w której dochodzi do nałożenia się na siebie dwóch lub więcej przepisów Prawa Bożego, jak ma to miejsce np. w sytuacji obrony koniecznej, będzie przed Bogiem usprawiedliwione przestrzeganiem innego, ważniejszego w takiej sytuacji przepisu Prawa Bożego w postaci obowiązku miłowania mojego bliźniego, który potrzebuje mojej pomocy albo w postaci miłowania siebie samego i udzielenia pomocy samemu sobie w przypadku, gdy obowiązek obrony dotyczy tylko mojej osoby.

I taki wniosek płynie moim zdaniem np. z poniższych słów Pana Isusa, który podał nam jako przykład sytuację z Dawidem i jego towarzyszami:

Mt 12:
(1) Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść. (2) Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat. (3) A On im odpowiedział: Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? (4) Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? (5) Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? (6) Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. (7) Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. (Cool Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu.

Tutaj mamy podany przez Isusa przykład sytuacji nałożenia się dwóch przepisów na siebie – i to zarówno dla kapłana Achimeleka, jak i dla Dawida oraz dla jego towarzyszy.

Z powyższego wynika, że Dawid i jego towarzysze byli głodni, więc Dawid – nie mając zamiaru zgrzeszyć – zapytał kapłana w świątyni Pańskiej, czy może on dać dla niego i jego towarzyszy pięć zwykłych chlebów albo cokolwiek, co się u kapłana znajdzie do jedzenia.

Zatem Dawid i jego towarzysze byli w potrzebie i potrzebowali pomocy od kapłana.

A kapłan nie miał pod ręką nic innego, jak tylko chleby pokładne.

Kapłan musiał więc dokonać wyboru – który z dwóch przepisów jest ważniejszy:

- czy ten o konieczności udzielenia pomocy bliźniemu w potrzebie, a przez to przestrzeganie przepisu o nakazie miłowania swojego bliźniego, jak siebie samego,

- czy ten o nakazie spożywania chlebów pokładnych tylko przez kapłanów.


W tej sytuacji realizacja jednego przepisu pociągała za sobą złamanie drugiego przepisu.

I kapłan dokonał wyboru, który przepis jest ważniejszy, a przez to który chciał on wykonać: wolał wykonać przepis o konieczności udzielenia pomocy bliźniemu w potrzebie poprzez złamanie przepisu o nakazie spożywania chlebów pokładnych tylko przez kapłanów.

Zatem przepis o udzieleniu pomocy bliźniemu był w ocenie kapłana ważniejszy, a ponieważ dokonał dobrego wyboru, to mimo tego, że przez to jednocześnie zgrzeszył, to jednak jego grzech był usprawiedliwiony – i w tej sytuacji efekt był taki, jakby kapłan w ogóle nie popełnił tego grzechu i nie zaciągnął winy z powodu jego popełnienia.

Tak samo Dawid i jego towarzysze też musieli dokonać wyboru – czy ważniejszy jest przepis o udzieleniu pomocy samemu sobie i innym, a przez to przepis o nakazie miłowania swojego bliźniego, jak siebie samego, czy przepis o nakazie spożywania chlebów pokładnych tylko przez kapłanów?

I też dokonali dobrego wyboru, decydując się na przestrzeganie ważniejszego w tym momencie (a może i zawsze w podobnych sytuacjach?) przepisu o udzieleniu pomocy samemu sobie i innym kosztem złamania przepisu o nakazie spożywania chlebów pokładnych tylko przez kapłanów.

Podobnie było w przypadku kapłanów, którzy w dzień szabatu – chociaż oni akurat tutaj nie mieli żadnego wyboru – byli zobowiązani przez konkretne przepisy do łamania spoczynku szabatu. Kapłani nie zaciągali winy z powodu łamania przykazania o zachowaniu spoczynku szabatu, bowiem ich grzech był usprawiedliwiony przez stosowanie się przez nich do przepisów tylko ich obowiązujących i tylko dla nich ustanowionych przez Boga.


Poniżej mamy inny, podany przez Pana Isusa przykład sytuacji, w której przepisy Prawa Bożego nakładają się wzajemnie na siebie, choć ten przykład nie jest już związany z udzieleniem pomocy, ale jest związany z sytuacją czczenia szabatu:

J 7:
(22) Oto Mojżesz dał wam obrzezanie - ale nie pochodzi ono od Mojżesza, lecz od przodków - i wy w szabat obrzezujecie człowieka. (23) Jeżeli człowiek może przyjmować obrzezanie nawet w szabat, aby nie przekroczono Prawa Mojżeszowego, to dlaczego złościcie się na Mnie, że w szabat uzdrowiłem całego człowieka? (24) Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie wyrok sprawiedliwy.
W powyższej sytuacji dochodzi do nałożenia się na siebie dwóch przepisów – przykazania o zważaniu na szabat oraz obowiązkowego wtedy do przestrzegania przepisu Tory nakazującego obrzezanie chłopca w ósmym dniu po porodzie.

Pan Isus podaje nam prawidłowe rozwiązanie w tej sytuacji poprzez dokonanie właściwego wyboru tzn. w tej sytuacji trzeba wybrać przestrzeganie przepisu ważniejszego zamiast przepisu w tej sytuacji mniej ważnego, przez co dojdzie do usprawiedliwionego złamania przepisu mniej ważnego.

Jednocześnie Pan Isus nie powiedział, że w sytuacji polegającej na dokonaniu obrzezania w szabat doszłoby do przekroczenia Prawa Mojżeszowego w postaci złamania przykazania o czczeniu szabatu, a jedynie powiedział, że nie dokonanie obrzezania, którego dzień wypadałby akurat w szabat byłoby właśnie przekroczeniem (złamaniem) przepisu Tory w postaci nakazu obrzezania.

Z tego płynie wniosek, że grzech usprawiedliwiony przestrzeganiem innego, ważniejszego przepisu Prawa Bożego jest równoznaczny z brakiem grzechu.


Zatem z powyższych słów Pana Isusa wynika, że są takie sytuacje, które pokazują, że np. miłość do naszych nieprzyjaciół w postaci pogan, a nawet nakaz miłość do naszych nieprzyjaciół spośród naszych bliźnich wcale nie ma charakteru bezwzględnego, tylko jest ona zależna od sytuacji.

I taką sytuacją m.in. jest właśnie obrona konieczna, czyniona czy to wobec naszych bliźnich, czy też wobec nas samych.


Podobnie było z Mojżeszem, gdy zabił Egipcjanina.

Bo choć wówczas nie było nakazu miłowania swojego bliźniego jak siebie samego, jaki mamy teraz, a tylko był zakaz zabijania, który Mojżesz złamał, to już samo to, że Bóg nie tylko nie ukarał Mojżesza za ten grzech, ale go potem wywyższył:

1) pokazało moim zdaniem że, zabójstwo, którego dopuścił się Mojżesz musiało być jednak konieczne i nie było innego sposobu na powstrzymanie Egipcjanina (a wcześniej błędnie myślałem, że Mojżesz nie musiał tego robić, tylko mógł postąpić inaczej…), oraz

2) pokazało w jaki sposób Bóg będzie postrzegał w przyszłości i postrzega teraz zabójstwo, którego nie można było uniknąć, a które zostało dokonane przez nas w obronie koniecznej swojego bliźniego lub siebie samego.

Czyli zachowanie Boga pokazało nam, że i wtedy i teraz jest to grzech usprawiedliwiony przestrzeganiem ważniejszego w takiej sytuacji obowiązku miłowania naszych bliźnich i nas samych od obowiązku miłowania naszego nieprzyjaciela, który atakuje nas lub naszego bliźniego i to bez znaczenia, czy napastnikiem byłby nasz bliźni, czy poganin.


Zatem w sytuacji obrony koniecznej w związku z bezpośrednim atakiem ze strony np. poganina, złamanie przez nas nakazu miłowania naszych nieprzyjaciół w postaci pogan, zakazu wyrządzania krzywdy innemu człowiekowi czy nawet zakazu zabijania nie pociągnie za sobą – jak teraz uważam - naszej winy z tego powodu, bo będzie to moim zdaniem grzech, ale grzech usprawiedliwiony.

Podobnie zabicie człowieka było też i zapewne znowu będzie w przyszłości grzechem usprawiedliwionym w sytuacji konieczności wykonania kary śmierci na osobie, która dopuściła się czynu, za który jest przewidziana w Prawie Bożym kara śmierci lub w sytuacji konieczności wykonania bezpośredniego Bożego polecenia (np. w sytuacji wojny Pańskiej albo polecenia, które może być np. próbą podobną to tej, jakiej Bóg poddał Abrahama).

Czyli obecnie tylko w czasie obrony koniecznej przed naszym wrogiem możemy go nienawidzić, a przez to możemy go obrazić, okłamać, okraść, pobić, zranić, a nawet – jeżeli to konieczne – zabić i te nasze grzechy będą usprawiedliwione przestrzeganiem ważniejszego od nich obowiązku miłowania naszego bliźniego albo siebie samego, udzielając jemu albo nam samym wszelkiej koniecznej pomocy poprzez obronę.

Oczywiście w praktyce, skoro dzisiaj nie wiemy, kto jest naszym bliźnim, a kto nie, to nasza obrona konieczna będzie pewnie głównie sprowadzała się do obrony w pierwszej kolejności naszych najbliższych - i to nawet jeżeli są oni poganami, a potem nas samych.

Tak czy inaczej wydaje mi się, że obrona konieczna, do której mamy pełne prawo, a która jednocześnie jest naszym obowiązkiem, jest jedną z tych sytuacji, w których dochodzi do nałożenia się dwóch lub więcej przepisów Prawa Bożego, która uwalnia nas od winy za nasze grzechy popełnione w czasie jej realizacji, usprawiedliwiając je przed Bogiem.


I w tej kwestii, z powyższych powodów dopiero teraz moi bracia całkowicie się z Wami zgadzam, bo ja się myliłem, a Wy mieliście rację w tej sprawie, chociaż doszliśmy do tego samego wniosku nieco innymi drogami.

Odrodzony

Liczba postów : 330
Join date : 11/06/2016

Powrót do góry Go down

Re: W jakim celu umarł Jezus?

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach