dzikie rosliny jadalne Polski-pełen tekst

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

dzikie rosliny jadalne Polski-pełen tekst

Pisanie by lusia on 16th Grudzień 2015, 20:52

Dzikie rośliny jadalne Polski: przewodnik survivalowy

Łukasz Łuczaj

wydawnictwo Chemigrafia, Krosno, 2004, Wydanie II poprawione

ISBN 83-904633-5-0

Copyright by Łukasz Łuczaj



może jestem biało-włosy i kościsty

lecz dobrze obeznany w codziennym przeżyciu

jesienią ucieram górskie osty w moździerzu

wiosną suszę na słońcu pączki pnączy rozłożone na tacy

kupuję kokoryczkę od wiejskiego sprzedawcy

i jem wodorosty gdy przybywa zagraniczny mnich

lecz kto by zgadł że mając siedemdziesiąt siedem lat

wykopię staw dla korzeni lotosu i orzechów kotewki


Książka ta przeznaczona jest dla tych, którzy zainteresowani są wykorzystaniem dzikich roślin w odżywianiu. Zarówno dla tych z Czytelników, którzy chcieliby jedynie od czasu do czasu przyrządzić sobie sałatkę z roślin rosnących w ich trawnikach i ogrodach, tych, którzy chcieliby przez dłuższy okres czasu spróbować odżywiać się jak dzicy przodkowie, jak i dla tych, którzy są po prostu ciekawi, co można jeść w lesie i na łące.

W pracy tej zawarłem opisy potencjalnych sposobów użytkowania ponad tysiąca gatunków roślin rosnących dziko w Polsce lub w sąsiednich krajach strefy umiarkowanej. Książka ta nie obejmuje grzybów, bo według obecnej systematyki stanowią one odrębne od roślin i zwierząt królestwo. Jako, że nasza ojczysta flora zawiera około dwa i pół tysiąca gatunków, tysiąc gatunków to bardzo dużo. Oznacza to, że praktycznie więcej niż co trzecia napotkana przez nas roślina może być nazwana rośliną jadalną. To bardzo optymistyczne. Użyłem słowa „optymistyczne”, bo oprócz zwykłej poznawczej ciekawości chciałbym też nawiązać do tych emocjonalnych i instynktownych powodów zainteresowania umiejętnością przeżycia w dzikiej przyrodzie. Kiedy słyszymy o katastrofach i kryzysach dotykających naszą cywilizację, zastanawiamy się co byłoby, gdyby nagle nastąpił totalny kryzys funkcjonowania naszej światowej gospodarki, jak poradzilibyśmy sobie żyjąc z tego co posadzimy, upolujemy albo zbierzemy w lesie. Dla człowieka pierwotnego, który uprawiał zbieracko-łowiecki tryb życia, las czy step były wielkim supermarketem, z którego można było brać do woli. Nie trzeba było mięć pieniędzy, a jedynie wiedzieć, co brać, jak brać oraz poświęcić większą ilość czasu niż my spędzamy robiąc w ciągu godziny zakupy na cały tydzień.

Mówiąc o społeczeństwach pierwotnych, zbieracko-łowieckich, pamiętać trzeba też o członie „łowiecki”, regułą raczej było łączenie odżywiania się pokarmem zwierzęcym i roślinnym. Zwierzęta, szczególnie w wypadku obfitości ich występowania, przy niskim zagęszczeniu populacji ludzkiej były wspaniałym źródłem pokarmu bogatego w białko. Przeżyć dłuższy czas bez pokarmu pochodzenia zwierzęcego oczywiście można, ale przy zachowaniu różnorodnej diety. Przy obfitości dużej zwierzyny, ryb lub mięczaków prostsze było odżywianie się mięsem niż wydłubywanie z ziemi malutkich korzonków. Rośliny stanowiły część pożywienia (choć zawsze istotną). Były jednak momenty w dziejach pewnie każdej społeczności ludzkiej, że zwierzyny z różnych powodów zabrakło i wtedy nawet miesiącami odżywiano się wyłącznie roślinami. Rośliny mają tę zaletę, że nie uciekają. Jeśli znamy walory większości gatunków występujących na jakimś obszarze, jesteśmy zdolni o każdej porze roku znaleźć coś do jedzenia.

OSTRZEŻENIE

W książce tej zawarłem możliwie wszystkie znane informacje o jadalności krajowych gatunków roślin. Wiele z nich pochodzi z literatury etnograficznej o Indianach Ameryki Północnej, Eskimosach, ludach Syberii i innych ludach prymitywnych. Ludzie ci mieli trochę inne żołądki i żyli często w warunkach okresowych niedoborów pokarmów. Nie biorę więc odpowiedzialności za ich ostateczny wpływ na zdrowie Czytelnika. Niektóre z prezentowanych gatunków może nigdy i przez nikogo nie były wcześniej jedzone w Polsce. Dlatego zalecam ostrożność – jedząc każdy nowy gatunek zaczynajmy od niewielkiej ilości – jednego lub kilku liści, kłączy czy owoców. Jeśli nasz organizm toleruje go, po dwóch dniach można próbować zwiększyć dawkę. W końcu zaszkodzić nam może nawet cebula, czy agrest…

Jeśli nie jesteśmy pewni, czy roślina jest jadalna, a chcemy się tego w przybliżeniu dowiedzieć, możemy przeprowadzić tzw. próbę smakową. Cytuję ją w lekko zmodyfikowanej wersji za Darmanem. Jej przebieg jest długi i nie polecam takich zabaw, kiedy jesteśmy głodni i w potrzebie, raczej kiedy mamy ochotę na eksperymenty. A więc próbuj tylko jednej części rośliny np. liści albo owoców. Nie jedz nic innego przez kika godzin przed próbą. Po tym czasie potrzyj roślinę o wewnętrzną część łokcia lub przegubu. Odczekaj 15 minut na ewentualny odczyn alergiczny. Wybierz fragment testowanej porcji i przytknij go na 3 minuty do zewnętrznej strony powierzchni wargi. Jeśli brak jakichś nieprzyjemnych odczuć, połóż go na języku na 15 minut (niezła medytacja, nie?). Jeśli brak odczucia pieczenia, silnej goryczy itp. włóż go do ust i trzymaj przez dalsze 15 minut, nie połykając. Jeśli czujesz, że wszystko jest w porządku połknij próbkę i odczekaj 8 godzin. Jeśli wystąpią niepokojące objawy sprowokuj wymioty, pij dużo wody lub udaj się do lekarza. Jeśli nic się nie dzieje możesz zjeść większą porcję (np. garść) i odczekać następne 8 godzin. Nie zapominaj też, że są rośliny, które szkodzą dopiero po codziennym, długotrwałym użyciu (np. paprocie), a więc jeśli jesteś powiedzmy w Australii i coś ci nawet bardzo smakuje, nie jedz tego na okrągło (jakie są tego skutki zobacz pod hasłem à MARSYLIA).


http://lukaszluczaj.pl/dzikie-rosliny-jadalne-polski-pelny-tekst/
avatar
lusia

Liczba postów : 505
Join date : 18/03/2015
Skąd : wawa

http://mojaopoka.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach